Gdy smutek wyżera od środka, gdy staje się śmiertelną trucizną, gdy włada twoim sercem, dusząc je i wywołując okropny ból.
Przepiękny sen.
Wkradła się do mnie coś dziwnego. Stworzyłam własną barierę odporną na uczucia. Nie płaczę, nie jestem smutna, tylko... łudzę się. Sama nie wiem, jakbym to mogła nazwać. Żyję jakby otumaniona jakimś snem. Jakby nic nie działo się naprawdę, więc nie mogłabym tym się naprawdę przejąć i tego przeżywać.
Z dnia na dzień jest w moich oczach jeszcze piękniejszy i widząc Go, nie widzę nikogo innego. Nie słyszę nikogo. Przerażająco dziwne zjawisko, którego nie potrafię nazwać. Jakby On nieświadomie porywał mnie do innej galaktyki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz