niedziela, 31 marca 2013

Fake.


beginniing:

you are beautiful and never forget that

Czekam na ,,Dumę i uprzedzenie'', aby móc napisać opowiadanie. Jeśli czytam dostając klucz do innego świata, łatwiej jest mi stworzyć świat, który mogłabym opisać. 
Zmiana czasu i cały dzień nie do życia. 
Śniadanie wielkanocne, kościół, obiad, obiad u babci, film. Ale to tylko mała cząsteczka dnia. 
Bolący smutek, okrutna tęsknota, trująca nadzieja, radość, słodycz marzeń. 
Chyba chcę zapamiętać tą chwilę, więc powinnam o niej napisać: ,,Infinity'', podróż, śnieg, krajobraz morderczej zimy, słodkie marzenia. Myślę, że tyle słów mi wystarczy, na przypomnienie sobie tego za kilka lat. Mogłabym pisać, pisać i pisać. Ale wszystko, co chcę napisać, już napisałam. Czy On został stworzony po to, aby mnie zniszczyć? Uczucia tak mną szarpią, że czuję się małym, umierającym strzępkiem. Nie wiem ile wytrzymam. Ach, mogłabym to opisać ładniej. Ale jest wieczór. A ja jestem strasznie zmęczona na każdy możliwy sposób.  Boże, Boże, Boże, nie karz mi tak cierpieć.

,,Wydaje się, że doskonałość zostaje osiągnięta nie wtedy, kiedy nie można już nic dodać, ale raczej kiedy nie można nic ująć.''

,,I jak poeta umiesz rozkoszować się zapowiedzią świtu. Jakże często z głębin przepaści trudnych nocy wyglądałeś z upragnieniem pojawienia się tej białej wiązki światła, tej jasności wytryskującej na wschodzie z czarnych lądów. Ta cudowna fontanna nieraz odmarzała powoli przed tobą i uzdrawiała cię w chwili, kiedy już miałeś umierać.''  

 
 

sobota, 30 marca 2013

Your creauture.



 Zapożyczone krzesła ogrodowe w salonie + kwiatki w małej doniczce + gałąź wierzby = domowa wiosna.

Zabawne i frustrujące jest to, że w jeden dzień pałam energią do życia, szczęściem, siłą i pragnieniem zmiany, a w następny znów płaczę. Zataczam błędne koło. 

Jego zdjęcie i od razu łzy. Skąd, jak i dlaczego. Bez znaku zapytania. Bolą mnie. Są trucizną. Coś wyżera mnie od środka. Brutalnie i nieustannie. Po drodze wywołuje łzy. Ten ból jest nieznośny. Z psychicznego zamienia się na fizyczny. A więc cierpię podwójnie (o ile wiedząc o cierpieniu ludzi w tych czasach, to coś mogę nazwać cierpieniem; ale jest pewnego rodzaju męką, okropną męką, wszechogarniającym smutkiem, ogromną tęsknotą). 

 

czwartek, 28 marca 2013

Find your greatness.

Salon piękności siostrzyczki = mama chodząca cały dzień z różową kokardką na głowie. 

Wojna z łazienką do 14 = piekące oczy, zmęczenie, błysk i połysk.

Czysty pokój brata = szok i niedowierzanie.

Spacer = okropnie obłocone buty.

Wieczór z siostrzyczką = pyszne babeczki.

Przyciąga mnie całym sobą, wszystkim, każdą cząsteczką. A ja jestem słabą istotą gnącą mimo woli do tego magnezu. 

Po gwałtownym przybyciu smutku  i błagania o nie wiadomo co powietrze, nabrałam wyjątkowo jakiejś motywacji. Zrobię coś z sobą. Już robię. Jeśli coś mi to utrudnia, najwyższy czas z tym skończyć. O jej, zabrzmiało to trochę zbyt drastycznie. Po prostu tęsknię za Nim. Ale tęsknię w inny sposób. Tęsknię za nim... przy mnie. Bo go nie było, nie ma i nie będzie. A jest,  



sobota, 23 marca 2013

Inner magnet.

Jego błękitne oczy. Jego szerokie ramiona. Jego opalona skóra. Jego promieniejący uśmiech. Jest wszędzie, ale Go nie ma.  Pytam bez odpowiedzi. Wołam bez usłyszenia. Pragnę bez zrozumienia.

niedziela, 17 marca 2013

Bleeding out.

Do środy chorowanie. Do piątku szkoła, a więc On. Co wieczór płacz. 

Sobota: Zjebany humor. Wszystko do dupy. Wszystko i wszyscy wkurzający. 

Dziś jest trochę lepiej. Błagałam o siłę, może właśnie teraz zaczynam ją dostawać. Albo odpoczęłam. W każdym razie, nie mam jej, a pilnie potrzebuję. Nie mam siły. Jestem wyczerpana. 

Rozczarowałam się na siostrze. Nie mogę na nią liczyć, na żadną kurwa jebaną pomoc z jej strony.  Myliłam się. Miałam nadzieję, że mi pomoże. 

Nie mam nikogo. Nikt nie jest dla mnie. Ale ja chcę być dla innych. 

Boję się, że nie wytrzymam. Że koszmar zacznie się powtarzać. Właściwie, już zaczął. Krwawię.

sobota, 9 marca 2013

See inside.



Kłębią się we mnie myśli, mieszają,wirują.  Nie wiem dlaczego, może to choroba (mój stan  zdrowotny nie jest w tej chwili najlepszy), a może po prostu znów pozwoliłam się omotać książce... Kiepska romantyczka, ale romantyczka. 

Z każdym dniem mam coraz większą ochotę po prostu się na niego rzucić. Poczuć słodki smak jego ust. Utonąć w objęciach, napawać się dryfowaniem po nieskończonym błękicie jego oczu. - Kiepska romantyczka.  

Zakazuję sobie czytania książek, w których są choć malutkie wątki romantyczne, wiedząc, że i tak nie oprę się pokusie. Nie, nie, nie. Tak, tak, tak. Ale będę o Nim marzyła bez względu na to, czy czytam, czy żyję dusząc się tym życiem. 

Marzę o tym, by wiedzieć, co skrywają Jego piękne oczy. Co kryje się w środku.

Coś się we mnie zmienia. Albo to złudzenie. Zwykłe złudzenie. Może coś nabiera sensu, a może traci.

sobota, 2 marca 2013

Basic.

Tkwię w pułapce, w której sama siebie zamknęłam. 

Wiem, co by było lepsze, i robię to, co jest gorsze. Mogłabym sobie pomóc, ale nie pomagam, lecz utrudniam. Sama sobie robię na złość. Bo siebie nienawidzę.  Nie wiem czy można żyć brzydząc się samej siebie. Nie wiem, czy ktoś może polubić kogoś, kto nie lubi siebie. I nasuwa się proste pytanie: To dlaczego siebie nie polubię? I jeśli jest jakaś odpowiedź, to brzmi: Bo nie chcę. 
Jest wiele sposobów na to, by pomóc. Ale je ignoruję. Nie mam siły. A jeśli mam, to wmawiam sobie, że nie mam. Zataczam błędne koło. Nie wiem, może potrzebuję jakiegoś chwilowego odizolowania, aby nauczyć się żyć z własnymi myślami, a może z całą mną. Może potrzebuję nie tylko swojej pomocy, ale też czyjejś, a jej nie dostaję. Pragnę, a nie mam. Ale nie oczekuję. Nie, nie oczekuję. Od nikogo niczego. Bo najwięcej oczekuję od samej siebie i karcę za to, że nie spełniam wymogów. 
Właściwie, to już nie marzę. Nawet marzenia są dla mnie nieosiągalne. Nie zasługuję na ich słodki smak. Nie mogę marzyć. Czasem nasunie się myśl, ale znika. Iskierka szczęścia, błędny ognik można rzec. Nie dostanę go, nie ociepli mnie, nie rozpali mnie, nie będę płonęła. A jeśli nie mogę płonąc, żądam zamarznięcia. I próbuję wymyślić, jak mogę żyć, aby nic nie było po mnie widać. Żeby zamienić się w 'tu i teraz', żeby skupić uwagę na innych, a o sobie zapomnieć, bo nie dbam o siebie. Nie mam tego, czego pragnę z całego serca. Nienawidzę się, bo nie mam siły, aby coś zrobić. Nie mam siły, bo się nienawidzę. A więc - utknęłam. Pomiędzy ogniem a lodem.