piątek, 29 czerwca 2012

never stop dreaming .

                                                                    the end 
Koniec . 
Koniec jednego rozdziału mojego życia . 
Koniec nieudanego rozdzialu .
Muszę znaleźć w sobie dość siły, żeby wydrzeć ten cały rozdział i spalić w płomieniach pamięci. Zapomnieć. Zacząć od nowa. 

Muszę też znaleźć ludzi, którzy w końcu mi pomogą. 
Mam dość G. Było głosowanie. Klasa dawała mnie zazwyczaj na 2 miejscu, kilka było też, żebym była na pierwszym. Ale był jeden jedyny głos, abym była ostatnia. kogo ? Ahh... mojej niby przyjaciółki.  Cóż za wsparcie. ;/ I było wiele wiele wiele wiele okazji, w których mogłaby mnie wesprzeć, głosować na mnie, wierzyć we mnie i mnie zmotywować. nie wymieniam. Bo tak sie wkurwie że nie będę mogła zasnąć. 

J. Niby też nie wie co sie u mnie dzieje, jeśli sama o tym nie wspomne ale to mnie nie obchodzi. To jej szczęście i dobra samo ocena jest dla mnie lekiem. Wtedy nie myśle o tym jak wyglądam, ani o tym wszytskim innym. A z G. nie da sie o tym zapomnieć tylko trzba to cały czas w sobie dusić. Tylko ona jedzie na całe wakacje do Niemiec. Z kim ja spędze te wakacje ??? 

Na razie postaram się nie skupiać na tych innych wszystkich rzeczach. Żebym mogła w miare spokojnie spać. 

Wiem, że czeka mnie niedługo wizyta w szpitalu i znowu to załamanie. Jeden z bardzo niewielu przypadku, kiedy zaczęłam płakać podświadomie i nie mogłam przestać. 

Ból. Często nagły. Nogi, głowa, brzuch - strasznie boli i to nagle zaczyna. I jeszcze .... żyły. Bolą mnie żyły. P - moją dawną niby przyjaciółkę - też bolą. Musze z niąpogadać żeby sie dowiedzieć czegoś więcej. 

Wygląd. Taak... przy G., o tym sie nie da zapomnieć. No a więc.... czas na krótkie spodenki. Tak, mam chude nogi. Ale aż za chude. Mam ciało anorektyczki. Przeraża mnie  MÓJ widok w lustrze z tymi zapuchniętymi oczami i w samych spodenkach i podwiniętej bluzce. łzy same napływają. Ale lekarz... pomoga mi nie ? Mam czas. Coś zrobie. Musze. Musze. Musze. 

Te ostatnie dni roku szkolnego przespałam. Dzisiaj też. Spałam do wieczora. A myślałam że nie jestem taka zmęczona. Taa... Myślałam. 

Sny. Są normalne. Ale znacznie częściej niż u normalnego człowieka, albo przynajmniej od ludzi z mojego otoczenia śnią mi się złe sny. Ale sen to sen. Wiem, że teraz nie będe miała ucieczki od nich. Była szkołą, były zmartwienia, więc sny... dotyczyły głównie szkoły i to wszystko odizolowywało mnie od moich zmartwień. Teraz, kiedy wszystko powraca, kiedy nie mam nikogo.... boję się tych snów. 

Błagam. Dziękuję.

Musze przestać myśleć. Stop. Wyłączam mój umysł.

wtorek, 26 czerwca 2012

stars can't shine without darkness .

Napisałam . Skończyłam. Ufffff. Prawa dziecka mam za sobą. Szczerze- jestem trochę dumna z wyniku meej pracy, ale ... też ... wydaje mi się, że mogłam lepiej napisać i ciągle przychodzą mi do głowy rzeczy,  o których mogłabym w tej pracy wspomnieć. Ale dam sobie raczej spokój. 

Udało mi się oderwać od książki ( Przed Świtem ) i zmobilizowałam się, żeby coś tu napisać.  Jak ja dawno już nie pisałam. Tu. Nie wyrzucałam nic z siebie. Ani nic. Nie wybuchałam, nie popadałam  w depresje i nauczyłam się już chować moje myśli głębokoo. To dzięki książce... < 3 Kocham to. 

W szkole... ostatnie dni mijają. Dobrze i źle. Jestem śmiała, a 2 dziewczyny poprostu mnie uwielbiaaaaaaaają. Noo ... nie mnie tylko jakąś ich słodziutką Agatkę. Jest coraz lepiej. Tyko z 3 osoby psują mi humor i to przeważa ponad wszystko. Ale nie jest źle. Dziękuję. W końcu wielki the end. Ale ... chyba zaczynam tęsknić. Choć dalej nie mogę zrozumieć tych łez w oczach większości osób, które widzę. Nie rozumiem. No tak... inni na pewno będą lepiej wspominać te lata niż ja.  

Zaczynają się wielkie próby. Kiedyś mnie ona zabije. Jak nic. Może i nie dosłownie, ale psychicznie na pewno. W. mi pomaga ale... jakoś ... nooo. No a poza tym to ... nienawidze tych spojrzeń gotowych do zaraz poopowiadania z koleżankami słitaśnymi jaka to nie jestem. Okay, nic nie robie, jestem miła dla wszystkich itd... tylko... te najgorsze dziewczyny chyba mnie obgadują. No tak... skoro już koniec roku, nie musimy udawać, że sie lubimy. Tylko, że ja je lubię. Nie bardzo, ale jednak trochę. Tak jak wszystkich. Noo... może jest kilka osób na złej liście, m. in. kuzyneczek G. ale ... ale chyba da się zapomnieć. Ćwiczę to. 

Boję się. Jestem pełna sił a potem padam. Nie lubie tego. Nie wiem czy długo tak wytrzymam. Nie wiem jak na to poradzić. Chyba powrócę do świata wampirów, wilkołaków i niestworzonych rzeczy, żeby uciec od mojego. 

Jutro również próba. I to WSZYSTKO. MUSZE wytrzymać. Musze.

Proszę.

czwartek, 21 czerwca 2012

Dzisiaj urodziny G. a więc ... a więc jestem wymęczona. Tak bardzo starałam się nie zepsuć jej tego dnia ( mi wszyscy psuli i nie było nikogo, kto by mi pomógł ) ... Wybuchłabym już dawno. Doprowadziłabym do kłótni, która by była naszą ostatnią rozmową. Ale mimo wszystko... mimo tego, że urodziny są moim najgorszym dniem w roku i jestem dołowana przez każdego nie chcę, aby tak samo miał ktoś inny. Chociaz może na to zasługuje. 

Nie rozumiem, a właściwie wyśmiewam 'kompleksy' G. dotyczące np. jej ubierania się, gdyż teraz uważam, że to jest po prostu głupie. Ta cała obsesja dzieci na punkcie fajnych sklepów, ubrań czy czegoś. Albo np... zębów. No prosze! Chwilowy aparat i już. Albo ruszenie tego tyłka i porządne ich szczotkowanie. Ehh . -.- 

Moim marzeniem jest wyzdrowieć. Nie płakać. Nie przypominać kościotrupa z bladą skórą, z zapadłymi oczami i resztą wypadających włosów na głowie. 

 Dorastanie. Najwyższy czas dla mnie.  Tylko, że z czego ja mam rosnąć i się rozwijać? Nie mam niczego oprócz bladej skóry i kości. 

Czeka mnie długa droga po lekarzach, szpitalach itd.itd. Aa no i to w najbliższym czasie, gdyż rodzice ( którzy zwrócili na mnie uwage i przypomnieli sobie, że mają jeszcze jedną, chorą córkę po tym, jak wszyscy których spotkali gratulowali im tak wspaniałej córki która zostanie wpisana do Księgi Patrona oraz ma 1 miejsce w krajowym konkursie. ) zaczęli się mną martwić i mama próbuje dodzwonić się do szpitala. Czekają mnie nieprzyjemne badania, których psychicznie nie wytrzymam... Albo... może by jakoś uciec??? 

Gdyby moimi problemami była jakaś nie wiadomo jaka szpara (?!) w zębach, lekka otyłość i fakt, że sie nie ma dużo firmowych i fajnych ubrań to bym była chyba szczęśliwa. 

 Nie chce nic mówić, ale to w porównaniu z moimi problemami jest... śmieszne. Ja powoli umieram. Tutaj nie przesadzam. Wiem, że nie będę nigdy szczęśliwą babcią z wnukami. Oczywiście, że pożyje jeszcze dobrych pare lat. Oczywiście. 

Co ja się teraz przejmuje tym ile dożyje ... pfff . Jeśli tak będę na to spoglądała, no to mi dużo nie zostało. 

Czas poddać się tym wszystkim.... zabiegom. Tylko kurde ludzie odbierajcie te telefony!

Rosne. I chudne. To znaczy próbuję rosnąć. Ale chudne. Wydawało mi się jakiś czas temu, że już jakoś przytyję, bo lekko przybrałam na wadze. No ale nie. 

Rodziców zmartwiło to, że śpie całymi dniami. Mnie też to martwi, bo ten stan nie można nazwać snem/. 

środa, 20 czerwca 2012

everyday i try to escape the realities on this world .

Właśnie powiedziałam coś niewłaściwej osobie. Jutro się okaże jak wielki popełniłam błąd...

Nie mam komu powiedzieć o moich problemach. Nie ma nikogo, kto by mnie zrozumiał. A ja nie mam siły setki razy tłumaczyć. Nie mam nikogo. Choć tak bardzo brakuje mi obecności kogoś. Kogokolwiek. 

Dzisiaj już zdjęłam tą maske z uśmiechem o nazwie ' milutka Agatka ' . Jak wygląda moja twarz bez niej? Strasznie. Codzienny widok w lustrze wieczorami ( kiedy jestem już wymęczona sami, dniem i emocjami dostarczonymi mi przez najbliższy czas i zdarzenia ) mnie przeraża. Oraz to co się dzieje wieczorami. To ... to ... Jestem wierząca nie powinno mi nawet takie coś przyjść do głowy ale ... 

Kocham Boga i wierze w to, że jest. Bo inaczej nie dałabym rady przeżyć. A więc dlaczego ja mam to ... to ... dlaczego akurat ja ??? Czy to jest moja głęboka, straszna wyobraźnia czy coś więcej? Boję się. 

Właściwie nie mam nikomu powiedzieć, a tutaj też nie mam siły pisać. A więc... włączam tą maske... Jestem niby zadowolona przy G. i chowam to wszystko co jest we mnie z wielką trudnością. Między innymi tym jestem tak zmęczona. Przy J... nie przywykłam mówić o sobie, a poza tym... z nią jest jakoś inaczej. Bo nienawidze przy niej choć wspomnieć o sobie. To spotyka się z ignorancją lub z kpin. Niby śmiesznych. Ale dla mnie zazwyczaj nie. Przy innych musze uważać co mówie, choć i tak powiedziałam już za wiele. Nie moge sobie na to pozwolić. Nikt nie może o tym wiedzieć. Nikt tylko ja. Mama, która kiedyś się domyślała radziła, żeby nie mówić nikomu. Teraz, gdy wszystko się pogorszyło muszę tymbardziej chować to w sobie. I ukrywać to mówiąc: ' nie rozumiesz/ nie ważne ' lub zmieniając temat. Jedyne wyjście. Potem mogę się sama z tym męczyć. Ale nie moge się wygadać. 

To, co się ze mną dzieje trudno nazwać i w żadnym wypadku nie mam zamiaru tutaj, ani gdziekolwiek indziej, albo komukolwiek wspominać. Nigdy. 

Ale mogę wspomnieć, że ja dłużej nie wytrzymam i długo tak nie pożyję. 

Kiedy wizyta u psychologa? Mam nadzieję, że jak najszybciej. 

Ehh... czasami to niewyobrażalnie męczy. To skrywanie tego w sobie. 

Ahh... moja siostrzyczka kochana która uwielbia dostarczyła mi kolejnej porcji przekleństw, poniżania mnie oraz moich łez. Rodzina. 

mogę jedynie mieć nadzieję. 

Prosze.


Błagam. 

wtorek, 19 czerwca 2012

if your dreams dont scare you ...


,,Okres dzieciństwa nie trwa od momentu narodzin do chwili osiągnięcia pewnego wieku. Nie jest tak, że dziecko dorasta i odkłada na bok swoje dziecięce sprawy. Dzieciństwo to królestwo, w którym nikt nie umiera.’’
- Eda St. Vincent Millay

Dziecko. Umiera stare życie, rodzi się nowe. Dziecko z czasem jest spostrzegane inaczej. Dziecko-nic nie warte. Dziecko-wojna o życie. Janusz Korczak, wieczny bohater w oczach dziecka, stworzył wolność w niewoli.  Dostrzegł po raz pierwszy prawdziwe życie tkwiące w młodych, przepełnionych smutkiem oczach. Młode, niewinne oczka na których mści się cały świat, które otacza zło, kaleczy ból, do których wbija się cierpienie. To wszystko nie wypłynie, nie opuści tych oczu, gdy staną się dorosłe. To wszystko zostanie idealnie skryte pod osłoną kłamstw, ale będzie rosło wraz z nimi, rozwijało się, powiększało, bolało.
Nie ma podziału na osobę dorosłą i osobę młodą. Są ludzie. W każdym człowieku kryje się młodość. Dorosły człowiek to dziecko, tyle, że już nauczone przez świat, zaradniejsze, bardziej wytrzymałe ze względu na to, co przeszło. Każdy człowiek w środku jest młody. Nie ważne, jaki jest na zewnątrz. Prawdziwa osoba składa się z uczuć. To, co widzimy jest tylko przebraniem.   

Stworzono prawa. Czas zastanowić się nad tym, czy przebiją się przez mgłę zła i obojętności, aby ich jasne promienie ociepliły przemarznięte bólem życie.

Prawo do szacunku. Gdzie jest ten szacunek? Gdzie się schował ten dar, który ofiarujemy drugiej osobie? Gdzie? Człowiek niszczy człowieka. Tylko, że może to właśnie ten człowiek, który rzekomo nie jest tak ważny, jest nadzieją. Dbamy o nadzieję. Dlaczego więc nie dbamy o największą nadzieję na lepsze jutro – o dzieci? Dzisiaj jest mało szacunku. Każdy uważa się za najlepszego, więc inni nie są dla niego ważni.  Powstaje nowe życie. Nowa nadzieja. Nowy człowiek. Dziecko. Tylko, że nie jest szanowane. Jeśli ktoś myśli, że wszystko już zrobił… to dlaczego dzieci się kaleczą, sięgają po trucizny, niszczą siebie, zabijają i powoli umierają odosobnieni, w samotności? Dzieci potrzebują miłości i szacunku, choć udają, że tak naprawdę się cieszą, jeśli np. rodzic się nimi nie przejmuje i ukrywają swoje zawstydzenie spowodowane przez kogoś dla kogo szacunek jest odległą rzeczą. Dzieci, jak to zauważył Janusz Korczak, ,,mają sto masek’’. Maska zakrywająca to, co dusi nas od środka. Jednak czasami trudno jest utrzymać tą ciężką, niewygodną maskę na zranionej twarzy dzieci, mojej.     
Pomoc. Szacunek. Dzieci potrzebują tego uczucia, które ma szanowana osoba. Szanujmy, pomagajmy, wspierajmy, kochajmy. Często w szkole, w domu, na ulicy, w bałaganie życia  jest gubiony ten szacunek. Dzieci są wyśmiewane, dołowane, niszczone. Choć udajemy, że dla nas nic to nie znaczy, wszystkie słowa i czyny wbiją się do naszej, dzieci, pamięci okaleczając na zawsze nasze życie. Dziecko, które jest na każdym kroku wyśmiewane, upokarzane nie może normalnie żyć. Dziecko dusi się od środka każdym słowem i każdym czynem. Śmiechy, szyderstwa, wyzwiska w straszny sposób opętują nas ze wszystkich stron, a maskę, która jest dla nas za ciężka, jeszcze trudniej jest utrzymać. Szanujmy siebie nawzajem. Czy rzeczywiście musimy wyśmiewać się z cudzego nieszczęścia, psuć życie innemu? Szanujmy dzieci. Szanujmy życie.
           
Prawo do niewiedzy. Od lat człowieka nęka niewiedza, pragnienie poznania wszystkiego. Dzieci potrzebują przewodnika, który przejdzie z nimi po dobrej ścieżce życia. Nie wiemy jaką ścieżkę wybrać. Nie wiemy, gdzie jej szukać, gdyż jest doskonale schowana pośród mieszanych uczuć i niepewności. W szkole wszystkiego się nie nauczymy. Szkoła nam pomoże, nauczy wielu rzeczy. Ale nie nauczy nas jak żyć, nie wskaże nam dobrej drogi. Potrzebujemy kogoś, kto nauczy nas uczuć. Pokaże odróżnić dobrą drogę od złej. Nie karzcie nas za to, że popełniamy błędy i nie potrafimy się poprawić. Pokażcie, nauczcie nas jak błędów nie popełniać, jak załatać dziury stworzone złem na naszym cienkim materiale zwanym życiem. Od pierwszych dni tworzymy materiał, staramy się jak najlepiej. Nauczcie nas jak dobrze go szyć, jak załatać w nim dziury. Mało wiemy. Próbujemy wzbogacić naszą wiedzę obserwując was i świat. W ten sposób tworzymy swój własny. Pokażcie nam, udzielcie lekcji jak być dobrym, a wtedy my taki świat stworzymy. Gdy pokażecie nam zło, stworzymy świat zły, gdyż tak nas nauczyliście. Zaczynamy od jednej nitki. A od was zależy to, czy dalej nasz materiał życia będziemy szyć czarnymi, czy białymi nićmi.
           
Prawo do niepowodzeń i łez. To prawo dalej kryje się w szarej mgle i nie docierają do niego jasne płomyki dobra. Bądźmy tymi płomykami, które je wyzwolą. Uczymy się na błędach. Każdy. Każdy popełnia błędy, każdemu czasem się nie powiedzie, każdemu z twardych skał oczu wypłynie smutna kropla łzy. Lecz te łzy tkwią głęboko i tylko wielki smutek wypycha je na zewnątrz. Nie stwarzajmy smutku, nie wywołujmy łez. Pamiętajcie o tym, że dziecko jest wrażliwe. Zaczyna się uczyć i minie dużo czasu, aż dość dużo się dowie. Popełnia błędy. Jednak nie możecie nas za to karać. Musicie pamiętać o tym, że wy też je popełniacie. Popełniamy błędy, aby wyciągnąć z nich wnioski. Przez to się uczymy. Nie możecie sprawiać, że boimy się błędów. Przez strach przed niepowodzeniem będziemy żyć w ciągłej niepewności, stresie i obawach. Będziemy bać się łez kiedy będziecie nas za nie karać. Ludzie stwarzają, że dzieci boją, a co jeszcze gorsze-wstydzą się łez. Płacz. Płacz jest wyznaniem naszych uczuć. Kropla łzy wyciśnięta z przesiąkniętych smutkiem oczu musi czasem wypłynąć. Każdy płacze, gniewa się, że nikt nie wytrze jego łez kojącym uśmiechem, a jednocześnie wywołuje łzy u innych i się z nich śmieje. Czasem mu się nie powodzi i brakuje mu wsparcia, a jednocześnie nie wspiera innych. Bo po co? Nikt nie wspiera mnie, ja nie wesprę nikogo. Tak myślą miliony ludzi. Musicie znaleźć w sobie tą skrytą dobroć i sprawić, że te myśli się zmienią. Jeśli pokażecie to dzieciom, one wyrosną i te myśli będą zupełnie inne. Dzieci potrzebują kogoś, kto się z nich nie wyśmieje, lecz nauczy nie bać się łez ani błędów, ale też u nich tych łez nie wywoła.
           
Prawo do upadku. Dzieci chodzą po świecie słabymi, młodymi nóżkami i nie zawsze potrafią utrzymać się na trudnej drodze życia. Upadają. Same często nie potrafią jeszcze wstać, dlatego potrzebują kogoś kto poda im dłoń nadziei i razem z nimi przejdzie pierwszy skrawek drogi oraz ochroni je przed następnym upadkiem.  Upadek. Bezsilność. Ból. Proszę, złagodź ten ból. Ukoj ranę najlepszym lekiem - miłością. Niech twoja miłość mnie wyleczy, niech poczuję jej przyjemne ciepło wchłaniające się w moje martwe uczucia. Wstydzę się upadku. Wstydzę się moich grzechów. Wstyd jednak ich nie hamuje, choć tak bardzo tego pragnę. Proszę, przytrzymaj mnie, gdy stąpam po trudnej drodze życia, gdy tracę siły, aby iść dalej i nie pozwól mi upaść. W zamian ja ci odwdzięczę się miłością. Nie śmiej się ze mnie, gdy upadnę. Ja nie będę śmiać się z ciebie. Dzieci wstydzą się tego, że są takie słabe, że nie potrafią się utrzymać na krętej i niezrozumiałej dla nich jeszcze drodze życia i upadają, lub czasem zbaczają z tej drogi, aby wybrać tę prostszą i łatwiejszą, gdyż ta jest dla nich za trudna, przez co grzeszą. Za to wszystko się wstydzą, gdyż nie są takie, jakie chcesz, żeby były. Naprawdę usiłują same wspinać się po swojej własnej drodze, a gdy upadną lub z niej zboczą, boją się. Boją się twojej reakcji. Strach ich tłamsi, zamienia się w wstyd. Życie jest dla nich wspinaczką. Gdy nie mają odpowiedniego sprzętu trudno jest im się utrzymać i podołać zadaniu. Ja sama nie dam rady się wspiąć, uchronić się przed upadkiem. Nie dam rady. Jestem za słaba. Ochroń mnie. Proszę.
            Wspinam się. Próbuję. Próbuję się utrzymać. Ale jednak czasem spadam. Powstaje rana. Rana nie zagoi się sama. Wylecz ją swoją miłością. Czuję strach przed upadkiem. Ten strach mnie dusi. Uwolnij mnie od niego.
            Naucz mnie jak wstać, jak naprawić swój błąd. Pokaż mi, że nie stało się nic złego, że rana się zagoi, a ty w tym pomożesz; że będziesz przy mnie, nawet gdy co chwilę będę upadać.



            Prawo do własności. Mam do tego prawo. Nie chcę się dzielić niektórymi rzeczami. Mam je tylko dla siebie. Niektórych się wstydzę, wstydzę moich problemów. Boję się podzielić z tobą niektórymi sprawami. Pozwól, że zachowam je tylko dla siebie. Musisz nauczyć mi się ufać. Nie musisz się bać, gdy odpowiednio nauczysz mnie jak odróżniać czerń od bieli, jak pokażesz mi różnice między tymi kolorami. Będziesz mógł mi zaufać, ponieważ będziesz wiedział, że nie zrobię nic niewłaściwego.
            Zaufanie. Zaufanie skryło się w ciemnej mgle brudnej rzeczywistości. Wepchali je tam ludzie, którzy ranią, krzywdzą i okłamują. To wszystko stało się z czasem. Powoli nasze zaufanie kryły macki okropności życia, aż zniknęło w nich zupełnie. W czarnej, złej mgle. Zaufanie u dzieci jeszcze jednak nie jest skryte. Trzyma się osób, którym jak na razie ufa. Ono ufa, inni też muszą zaufać mu. Macki szarej mgły zła jeszcze nie dopadły dzieci. Ani też płomyki dobra nie świecą wystarczająco jasno. Jeśli dorośli nauczą dzieci odróżniać biel od czerni, dzieci będą wiedzieć co można robić. A wtedy mogą mieć coś, co mają tylko oni. Swoich przyjaciół, swoje miejsce, swoje rozmowy i swoje własne życie. Dzieci muszą mieć swoją własność. Potrzebują własnego miejsca, własnej przestrzeni, gdzie będą mogli ukryć swój dziecinny i beztroski świat z dala od trudnego, dorosłego życia i ludzi, którzy mają nad nimi przewagę. Dlatego dziecku trzeba zapewnić prywatność. Potrzebuje mieć swój pokój, jakąś swoją własną rzecz, do której nie będzie miał dostęp nikt inny. Niech ma swój własny, jasny świat bez żadnych problemów i zmartwień. Niech schowa się w nim, kiedy będzie chciał. Niech będzie wiedział, że zawsze do tego świata może powrócić i nikt mu niego nie zabierze. Niech będzie miał miejsce, w którym będzie mógł się ukryć przed całym światem i ukryć przed smutkiem. Niech w każdej chwili schowa się w kolorowej łące, niech wesołe promienie wysuszą mu łzy, niech będzie z dala od problemów, niech ma swój własny świat.

            Prawo do tajemnicy. Mam pewne tajemnice, które kryję głęboko w sobie i nie chcę, aby ktoś się o nich dowiedział. Mam swoje myśli i wspomnienia schowane głęboko, głęboko w sercu, które będą mi towarzyszyć przez całe życie. Mam coś. Mam tajemnice. Tajemnica jest tylko moja. To jest mój skarb, lub też tykająca bomba, która we mnie wybucha. Ale to jest tylko moje. Czasem jednak potrzebuję wyrzucić z siebie niektóre rzeczy. Boję się, że powiem je niewłaściwej osobie, że zaufam komuś, komu nie należy ufać. Potrzebuję się dowiedzieć, komu mogę o czym powiedzieć i czy mogę. Czasami nie mogę wytrzymać z moimi zmartwieniami, z moim najgłębszym sekretem. Czy mogę komuś powierzyć mój sekret?
            Dzieci chowają głęboko w swoim świecie sekrety. Inni nie mogą próbować ich znaleźć, ani zakazać tego dzieciom.  Nie mogą zniszczyć tych kryjówek, ani tajemniczego świata stworzonego z przeżyć, wspomnień, myśli, pragnień. Dzieci, tak jak wszyscy mają swoje tajemnice. Należy to uszanować. Tajemnica. Skryte uczucie, niedostępne dla nikogo, budzące strach, wstyd, ból lub radość. Nikt nie może odebrać dziecku tajemnicy. Tajemnica to własność. Należy jednak pamiętać, że czasem sekrety niszczą dziecko, gdyż nie może z nimi samymi wytrzymać. Niektóre uderzają sprawiając ogromny ból. W tedy trzeba pomóc dziecku. Nauczyć komu może zaufać. Nauczyć jak sobie poradzić. Nauczyć poznawać ludzi. Także być przy nim i złagodzić cierpienie. Dziecko wstydzi się czasem powiedzieć swojego sekretu, ponieważ się boi. Strach, a także ból wspomnień i mrocznych sekretów niszczą dziecko. Trzeba mu pomóc, oszczędzić nieco bólu, dać mu radę i pamiętać o tym, że tajemnica jest tajemnicą. I taką ją pozostawić gdy się ją pozna.



            Prawo do radości. Boję się uśmiechnąć. Boję się pokazać, że jestem szczęśliwa. Boję się, że ktoś mi tą radość odbierze. Strach przed odebraniem mi uśmiechu powiększa się i powoli sama tracę radość. Czasem trudno mi jest też znaleźć ją w smutnym życiu. Gdy ją znajdę, gdy moja twarz stanie się piękna, gdyż będzie przyozdobiona radosnym uśmiechem, boję się, że ktoś sprawi mi ranę na moim uśmiechu, a on wtedy zakrwawiony zaniknie. Nie odbieraj mi uśmiechu.
            J. Korczak pisał – ‘’dziecku potrzebna jest jasność szczęścia i ciepło miłości… Niech dzieci się śmieją, niech będą wesołe.’’ Dziecko otwiera oczy. Otwiera oczy na świat. Stawia wyzwanie życiu. Niech pierwszym widokiem, jaki ujrzy będzie uśmiech. Niech pierwszym uczuciem, jakie poczuje będzie radość. Niech ciepło wesołej miłości wchłonie się w dziecko. Niech się rozwija i powiększa razem z nim. Niech to ciepło zawsze ociepli przymarzniętą smutkiem duszę dziecka, niech jasne płomyki radości oświetlają dziecku drogę przez życie. I niech ich nigdy nie przysłoni zło.
            Iskra radości pojawia się w oczkach dziecka i znika. Pojawia i znika. Znika. Ludzie odbierają ją z powodu zazdrości. Wydzierają z oczu sprawiając ogromny ból. Nie mamy prawa do radości w dzisiejszym świecie. Z zazdrości człowiek człowiekowi może odebrać wszystko, co posiada. Wszystko. Nie zabierajmy uśmiechu, lecz dawajmy. Nie rańmy, lecz pomagajmy. Utrzymajmy razem ten słodki, niewinny uśmiech dziecka rozprzestrzeniając go. Rozprzestrzeńmy uśmiech miłością. Rozpalmy młode iskierki radości, sprawny niech zamienią się w ogień radości. Nie ugaszajmy go.  





 ' success is how high you bounce after you've hit rock bottom. '

' you're incapable of being loved or even attracting love until you truly learn how to love 

 yourself . '  






 * Powyższy tekst ( nie licząc tych cytatów po angielsku ) to mój tekst, mój, tylko przeze mnie napisany o prawach dziecka. Nie wiem czy jestem zadowolona. Ale w końcu skończyłam to pisać.


             

sobota, 16 czerwca 2012

you cant please everyone .

Wczoraj była gala. Juz sie bałam że z Mrs. Dziubą bd musiała jechać ale jakoooś sie udało . A dominika również, jak sie dowiedziałam, kocha książki i czekam na Przed Świtem od niej . ;) Nooo w końcu ktoś kto rozumie magie książek! No i gala . Stary Nowy Teatr . Jakże bardzo oryginalna nazwa. Ale ładnie było fakt. Usiadłyśmy na samym końcu po środku. Obook... jej matala takiego jednego i obok takiego mego mulata . xd I takie śliczne rockowe stare piosenki puszczali a my nie znałyśmy nawet tytułu! ;(( Coś my sie tam nacierpiały, pozachwycały i poknuły jak dostać się do tego co je puszczał... Jak wyczytano mnie ( zaraz po Dominice ) wstaje i nadepłam takiej pani na noge ( jaką nienawiść w oczach miała ; o ) a jak wracałyśmy na środku Dominika mi nadepnęła tylko że od tyłu, w wyniku czego spadł mi but i śmiałyśmy się na całą sale. Potem siadamy a ja ' kamera !!! ' i my takie oczy iż dopiero po godzinie zorientowaliśmy że kamera jest obok nas . Noo. Więc. ;) I był taki jeden śliiiiiiiczny .... I fajnie ubrany ( wszyscy krawaty, marynarki, spódniczki a on tak faaaajnieeeee ) i taki ciemny i stał taki zgarbiony z boku ( a ja tak lubie patrzeć na zgarbione szyje chłopaaaków) <333 Dominika uznała mnie za lekko... pod tym względem ten. xd Noo a ona miała 'metala' z ogromnym nosem więc. xd I była taka strasznie śliczna dziewczyna !!! jeśli bym była chociaż w jednej setnej tak ładna jak ona to bym była już śliczna.!!! No i ogółem fajniee było. ; D 

Potem był ten przerażający spacer, który już opisałam w poprzednim poście. 

Potem noc. Sen. Straszny. Ale to ja w końcu kogoś zabiłam a nie ktoś mnie. Nożem. W domu. Ten nóż potem trzymałam... Fajne to uczucie. Wbijać komuś. Chociaż tylko we śnie. A ten mężczyzna gapił się na mnie martwym wzrokiem. Chociaż on też mógł mnie zabić... pistoletem ale ja byłam pierwsza. Wbiłam mu ogromny, ostry nóż ( który posiadam w kuchni ) , nie patrząc, a potem jeszcze musnęłam na klatce piersiowej. Dla pewności, że go zabiłam. Jego wzrok.. Brrr . ; / Ale to dało mi takiej.. siły. Pierwszy raz to ja kogoś pokonałam. 

Dzisiaj... Słońce, duszno. Dusiłam się. Przyszła G. Noo to się pośmiałam. Deszcz. Uff... deszcz.

Powinnam zrobić dużo, a nie zrobiłam nic. Zaraz biore sie za sprzątanie pokoju i na meeeeeeeeeecz.

piątek, 15 czerwca 2012

here, in the forest, dark and deep . i offer you, eternal sleep .

-dzień dobry pani w białym! 
- dzień dobry . - lubie ciebie drogi panie Mirosławie . Szczególnie wtedy, gdy jest pan pijany. Nie znam nikogo z podobnym poczuciem humoru. A może po prostu nie znam kogoś, kto by sie aż tak napił? 

Dochądzą mnie głosy . ' kto to ? ' , ' kto idzie ? ' . Ciekawe jak pan Mirosław mnie przedstawił ?  Głosy powoli cichną. Trawa zaczyna mnie drapać. We mnie dzieje się coś, czego nie moge opisać. Wchodze w las. Kiedyś to był lasek, miejsce naszych dziecięcych przygód, zabaw, pomysłów. Z czasem stawał się strasznym miejscem. Jezioro w nim zamieniało się w bagno, a w rowach dookoła zaczęłam dostrzegać kości zwierząt lub podarte, brudne ubrania, opakowania po papierosach i szklane butelki po piwie. Nikt już tam nie chodzi tylko ja. Obok zaczęły wyrastać domy. To miejsce zupełnie się zmieniło. Ale dalej je odwiedzam. Z lekkim strachem. Przebiegłam przez niego, ciągnąc za sobą Pusie. Nie moge jej spuścić ze smyczy, bo by pobiegła do domu. A ja nie chce zostać sama. Idą pod lekką górkę. Dociera do mnie zapach polnych, pięknych kwiatów ( chabry. Lubie ich niebieski, mocny kolor i 'poszarpany' wygląd. ) uwięzionych pośród brzydkich kłosów. Idę. Spuszczam Pusię. Ale ta beze mnie się nie ruszy. W nodze poczułam straszne kłucie. Musze wytrzymać. Idę, a powoli wysokie, jeszcze niedojrzałe, zielone zboże mnie zasłania. Spotykam tą samą zdechłą myszkę, którą widziałam już kilka dni wcześniej. Niedługo nic z niej nie zostanie. Powoli przebrzydłe zatrą po niej ślad. Nagle jedna z nich na mnie usiadła. Zaczęłam biec i natarczywie się wycierać. Czemu mnie tak to przeraża? Nie rozumiem.  Brzydzić powinno, ale nie przerażać. Muszę się zatrzymać, aby Pusia mnie dogoniła. W oddali ktoś zaczął już pracować w polu. Ryk silnika traktoru nie daje mi zostać sam na sam z myślami. Odwracam się. Już trochę przeszłam. Zza sadu wyłonił się różowo-złocisty zachód słońca. Patrzę na niego i powoli wchodzę w wysokie zboże, które zupełnie mnie zasłania. Stoję. Przytulam się do kłosów.  Ostatni raz zerkam na zachód i wracam biegiem. Nie chcę nikomu zniszczyć jego pracy. Biegnę prześlizgując się pomiędzy wysokimi 'łanami zbóż'  ( tak to sie nazywa? xd ). Podoba mi się to. nic nie widzę, a ostre kłosy drapią mnie po ciele. Nagle wybiegam, upadam. Spodobało mi się  to. Może zrobię sobie wąską ścieżkę? Wołam Pusię i biegniemy z powrotem. - Którędy idziemy? Wracamy czy idziemy na przód? -  Wracamy. Droga powrotna jej poniszczona, ale już udeptana. Droga w dal jest dla nas nie do pokonania. Droga życia. Decyduję się przejść obok bagna, które kiedyś było pięknym jeziorkiem. Biegnę. lekka, dluga górka, po bokach drzewa, zamiast trawy mech. Krew. Widze krew na mchu. Duże plamu krwi. Krzycze, przyśpieszam. Koszula. Widze podartą koszulę na drzewie. Dotarło do mnie, że w zbożu zobaczyłam brudne rękawice. Biegnę jak mogę ale jestem już zmęczona. Wybiegłam. Jestem na małej łące i stąd widzę już pana Mirosława w towarzystwie przyjaciół. - Iza widze że mnie Ignorujesz ! Izaa ! Iza nie odchodź ! Iza nie ignoruj mnie ! Hahaha. Izaaa ! - Od kiedy jestem Izą drogi panie Mirosławie? Od następnej skrzynki piwa zapewne. Wracam do domu.

środa, 13 czerwca 2012

i want to sleep forever .

Chcę zasnąć na zawsze . 

Spacery z psem. Kocham . Kocham iść przez pola, otoczona wysokim zbożem, gdzie nikt mnie nie widzi i nie słyszy. Kocham to. 

Zastanawiam sie ile ja jeszcze pożyje . 

Dopóki depresja nie zamieni się w chorobę psychiczną, anemia w straszną anoreksję, dopóki nie będę operowana z powodu mojej genetycznej choroby. 

Nerki coraz częściej i coraz mocniej mnie bolą. Przyznaje, boję się. Ale właściwie chce cierpieć. Chce, żeby ktoś sie nade mną zlitował, zaopiekował. Przez to, że wyolbrzymiam moje choroby czuje się...taka troche biedna i usprawiedliwiona za to, jaka jestem. Sama siebie okłąmuję, ale to pomaga. A z resztą ... przecież mój stan zdrowotny jest straszny. To znaczy nie mam go wogle. 

Wczoraj poszłam z G. i jej kuzynem... zaczął mnie łapać. ; / wbiłam mu pazury i sobie darował . Zabrali mnie na most. Kręciło mi się w głowie,on złapał mnie za rękę i poprowadził . To było akurat fajne . ^^ I z J... lubie to, że z nią nigdy nigdy nigdy się nie smucę, tylko ciągle śmieję i tak jakoś. 

Dzisiaj. Dzisiaj w szkole przeżyłam. Na koniec : 

angielski-6
muzyka-6 ( ufff... dzisiaj prawie zawału dostałam z tych nerwów ) 
j.polski - 6
religia-5

co to jeszcze było ... ? 

W szkole... źle właściwie . Albo dobrze . Właściwie dobrze . Jest właściwie dobrze. ; ) 

Po szkole przyszedł koleś taaki od sposobów do szybkiej nauki. I czytam (prędkość) ponad poziomem gimnazjalnym. Przynajmniej w tym jestem lepsza. Jak sie rodzice zdecydują na to coś, będę czytała 600 słów na minute. 

G ... jestem wredna i nienawidze siebie za to. Powinnam też być bardziej wyrozumiała. Nie umiem. J. ... J. siebie lubi i jest ciągle uśmiechnięta, a G ... G jest dziwna ale ja też więc lepiej trafić nie mogłyśmy . xd 

Jutro . 
jutro próba z mrs. DZIUBĄ !!! Będe musiała ŚPIEWAĆ PRZY DZIUBIE !! Nie zabij mnie nie zabij mnie nie zabij mnie . 

Musze poćwiczyć śpiewanie. Ale jak tu ćwiczyć jak gardło cie strasznie boli i masz okropną chrype? 

Jutro ... chyba nie powinno być źle jeśli nie liczyć tej próby chóru i k. dziennikarskiego na który miałam napisać o prawach dzieckach a nie dokończyłam nawet o jednym pisać . ; /// GŁupia ja .  ; / 

Boje się . Dochodzą do tego jeszcze sny i ludzie. jak tu się nie bać ?

Wmawiam sobie nie potrzebnie. Nie jest źle i miejmy nadzieję że będzie dobrze.

Tylko gdyby to moje samopoczucie i zdrowie... sie poprawiło . 

poniedziałek, 11 czerwca 2012

i'm still in the bad dream . you are but you aren't . you listen but you don't . you're helping but you're killing .

Będzie strasznie . 

Witaj koszmarze . Stęskniłeś się ? 

Bół, cierpienie, krzyki, jęki, strach . 

Powracają . 

Noc . Noc . Noc . Nienawidze tego przerażającego słowa . 

nie zasne . a jeśli zasne to sie tak boje że przyśni mi sie straszny sen że mi sie przyśni . obudze sie wyczerpana i jeszcze w szponach koszmaru . potem do szkoły gdzie będzie strasznie ;(

Czemu mam takie złe myśli ? Przez ... przeze mnie . przez kogoś . 
 To chyba nikogo wina że jestem taka . Ja poprostu ... Jestem . Nikogo wina . Nikogo . Tylko moja . Tylko że ... ja myślałam że mam kogoś kto mnie wyrwie z tego, kto mi pomoże . Myślałam że mam tą jedną osobe . A niestety nie mam . ; ( To nie twoja wina . Może troche . Ale to moja wina . Nikt normalny nie może mnie zrozumieć.  Ledwo ja siebie rozumiem . Tylko myślałam że no ... że jest ktoś kto mnie zrozumie . MYLIŁAM SIĘ .  

Boje się . 

Chce mi sie spać, ale nie chce . Nie chcę, ale czekam . 

Chyba właściwie niestety chce znowu cierpieć . Żeby ktoś sie wkońcu mną zainteresował . Bo sama.. sama nie dam rady . Sama nie mam siły . Jakbym miała koszmar ... znowu . Nie wytrzymałabym . Ale strasznie chciałabym żeby znowu w nocy przyszła do mnie mama, przytuliła i mnie i uspokoiła . 

Jest już późno . ( tutaj coś z 'zegarkiem' sie porobiło i jest zły czas podany . ) Ale .. 

ja tak strasznie nie chce . Nie chce zasypiać, nie chcę nocy, nie chce jutra . 

Ja chce kogoś . 

Przyznaje się . Kocham Boga . Bo On jest tylko moją jedyną nadzieją na to, że będzie dobrze . Nie wściekam się, ze jest źle . Bo nie jest . Ja nie potrafie docenić . Ale wierze, że chociaż On mi pomoże . Bo kto inny ? ; (( Głupio mi , że myśle o tym dopiero, kiedy jest mi źle . Chociaż ... ciągle myśle tylko dzisiaj pierwszy raz o tym pisze . A to dlatego że moja niby przyjaciółka zniszczyła mnie . 

Wiara . 

Wiara . 

Ehhhhhhh . ; ((

Ile ja bym dała, żeby tak poprostu się położyć, zasnąć, śnić o czymś przyjemnie i rano w miare wyspana, pełna energi ( nigdy nie byłam i nie będę ' pełna energi ' . Mam zwolnienie z biegania na wf'ie . Z BIEGANIA . No tak . Zemdlałabym jak nic . Ale najpierw by mnie znowu zaczęły kłuć nerki i serce, krzyknęłabym z bólu a potem BAM . ) i nadziei . Niczym się nie przejmować i miło spędzić czas 'w gronie' przyjaciół, kolegów . Wrócić do czystego, przyjemnego domu . Zjeść dobry, gorący obiad . ( Nie jem obiadów . ) Miło spędzić popołudnie . A potem zasnąć . ; ( 

Nie chce spać . Ale nie moge czekać całą noc przecież . Nie moge . ; ( 

Jakbym zachorowała.. nie wiem . 

Czy jestem gotowa na koszmar ? I tak moja cząstka codziennie jest świadoma tego, że może mi se przyśnić zły sen . Ale kiedy to wspominamm... ; (

Błagam . 

Błagam . Tylko błagam żeby mi sie nie śnił żadem koszmar . Żebym dała rade . 


Teraz . Teraz płacze . Nie.. nie płaczę . Wypłakałam się dawno . Ja się odwadniam . Zabijam niepotrzebnymi myślami i obawami . Nie dopuszczam dobrych myśli . Tym się zabijam . 
 Czemu nie chcę przestać ? Bo chcę cierpieć, aby zwrócić uwage kogokolwiek . 
Ale też boję się cierpienia . ; ( 

Dobranoc .

niedziela, 10 czerwca 2012

just because the past is painful doesn't mean the future will be .

Aaaaaaaaaaaa !!! 

Nie wytrzymam . Kurde nie wytrzymam nooo ! 

Zabije szymona . ; / '  koleżeństwo od początku ? niezły BAJER będzie . I co że niby spierdoliłaś ' kto tu kurvaa spierdolił??!! Zabije go no . Poprostu zabije . Nawet nie masz pojęcia jak bardzo z całego serca cię nienawidze ! 

Kuzynek G ... No cóż . Co do blondyny głupiej mu przeszło, co do mnie zwróciło . I znowu jest tak niezręcznie i wgl . Wolałam z nim gadać jak myślałąm że mu sie nie podobam . Tak jakoś łatwiej mi było . 

G... Gdzie ty kurde jesteś ??? Przez 2 dni cie NIE MA !!! I na kim sie ja powyżywać mam ? ; p 

Co do piątku i wyjazdu do Wawy nie mam pojęcia . 2 noce i dzień z nauczycielem ; // Ugh . ; / 

Jutro . Jeeejku !!! Tak strasznie strasznie strasznie się boje !!! Szymonku mógl sie żebym cie nie zabiła . A ja sie mogle żeby mnie mrs. Dz. nie zabiła... ; ((( I wf ! I woooooogle !!! 

Alergic to mondays . 

Popełniam litwerówki bo mi ręce drżą i wgl .  ; / 

Prawa dziecka . Kurde miałam już mieć napisane to a tymczam NIC nie mam ! ; // Faaak . ; / 

Jutro . Ooooo Boooooż . !!! ;((( Tak mi niedobrze i serce mi kłuje . Stres . ; ( 

I jeszcze zadużo coli i mnie gardło boli i mam chrybe straszną . ; / 

Sny . Sny . niby nie straszne ale człowieka wymęczą ; / 

Jeeeejku błagam niech G. wejdzie !!! No właź na to gg !!! ; ( Albo zadzwoń chociaż nooo !! 

Szkołą . Nawet nie wiem co i jak . Trzeba oceny poprawić ale nie wiem jak . Nie wiem z czego . Nie wiem . Kurde nic nie wiem !!! ;(((

BOJE SIĘ . Strasznie się boje . I nie mam nikogo . J... J. jest . Ale jak tu sie wyżyć ? No nie idzie . Albo dobra idze . Okay . SPOKOJNIE . 

Zwariuje . 

W nocy przez te moje nerwy będą sny, jutro wf - strasznie, jeszcze czegoś zapomne, chór - dziuba mnie zabije . 

albo 

Na wf jakoś mi sie uda, będzie fajnie, pogadam ze wszystkimi, wygarne szymonkowi jeeeten i na chórze będzie ok . BŁAGAM 


Boje się . Zwariuje . Błagam . 

czwartek, 7 czerwca 2012

stop letting people who do so little for you control so much of your mind, feelings & emotions .

Na pozór jest dobrze. Mam właściwie koleżanki, kolegów, jestem śmiała i podobam się przynajmniej jednemu chłopakowi. Remontujemy dom, mam rodzinke. Uśmiecham się, śmieję, pocieszam, rozmawiam. 

Jak jest tak naprawdę strasznie? Już nie ma powrotu z dziwnych koszmarów do miłej rzeczywistości. Już nie mam sposobu na to, żeby się obudzić. Ciągle tkwię w strasznym śnie. A przede wszystkim w dziwnym śnie. Sny od zawsze miałam dziwne, tylko, że sie z nich budziłam ( choć nie miałam też fajnej rzeczywistości. Od dziecka byłam niszczona przez ludzi i... przeze mnie. Jestem nienormalna i od dziecka się z tym męcze. Nikt nic nie wie. Dlatego nikt nic nie może do końca zrozumieć. Tutaj też wszystkiego nie napisze. To tylko ciśnie sie we mnie. Moja nienormalność. ) . 

Sama nie wiem jak to określić, jak zrozumieć to co ze mną jest. Wiem, że nadzwyczajnie przesadzam i najmniejsze rzeczy wyolbrzymiam. Wiem, że nie powinnam. Wiem,że niby nic sie ze mną nie dzieje. A jednak. Tego czegoś nie da sie zrozumieć, ale ja będę się z tym męczyć do końca.  Tylko pytanie : 
 Do końca czego? Czy mam szanse kiedyś wyrwać się z tego koszmaru (tak samo dziwnego jak moje sny) zwanego moim życiem i przenieść się do lepszego świata, do lepszej rzeczywistości?

Jej. Jestem głupia itd. Prosze.  Mówcie tak. Ja też tak uważam . 

'It's okay. I hate mi too . ' - prosze . 

Tylko . Ehh... jakby tu ... spróbuje . 

Moje sny od zawsze były dziwne, przepełnione strachem, myślami, niestworzonymi rzeczami. W snach byłam jak pod wpływem... czegoś . Czasami były realistyczne, przez co po obudzeniu nawet byłam pogrążona w śnie i odcięta od świata. ( ostatnio znowu to powraca ). Dziwne, przesadzone, nienormalne . Stworzone przez małą, nienormalną, lekko psychiczną dziewczynke. Budziłam się z nich. Wtedy byłam obojętna i mimo tego wszystkiego, jakoś przeżyłam . Teraz wszystkie zmartwienia uderzają mnie ze zdwojoną siłą. 

Dalej jestem jak we śnie. W dziwnym, nienormalnym śnie. Nie rozumiesz tego, wiem . Ja jednak tak. Przyswajam do siebie to, że jestem nienormalna i mam normalne życie. Tylko że te normalne rzeczy, dla mnie stają się nienormalne i dwa razy bardziej straszne, niebiezpieczne, okropne. Ja sama tkwie w tym i czekam na kogoś, kto mnie z tego wyrwie . Najprawdopodniej się nie doczekam. 

No i kurde łazi taka malutka, koścista dziewczynka z anemią, która ma koszmary, straszne myśli i jest przewrażliwiona ( lekarze potwierdzili ), płaska, z wypadającymi, siwymi włosami, których kiedyś wkońcu zabraknie; z depresją, ze strachem, stresem, zmartwieniami, bez sił.  Zupełnie słaba, przerważliwiona, którą najmniejsza rzecz zabija od środka. Która nie może z sobą wytrzymać i wije się po łóżku jęcząc, próbując uciec od samej siebie. Którą zupełnie niespodziewanie nawiedzają koszmary,  myśli, zmartwienia i uczucia, które tylko ona może zrozumieć . 


A ja wiem , że jestem jakaś dziwna . Okropna . Koścista . Płaska . Sama na tym wielkim świecie . Przewrażliwiona . I nie moge uciec od moich snów, bo jakbym mogła, to by znaczyło, że moge uciec od samej siebie. A nie moge, prawda? 

Musze się wziąść w garść . Musze sporządzić sobie 'dietę', aby nie umrzeć z braku minerałów, które powodują stres i depresje ( które ja mam . ). Jedzenie . Czemu nic mi nie smakuje ?? Dlaczego nie mam apetytu chociaż mdleje z głodu? Dlaczego przede wszystkim wmawiam sobie takie głupie rzeczy i nie moge przestać ?

Zabardzo skupiam się na swoich zmartwieniach, zamało na pozytywach ( one istnieją?) . Nie moge sie użalać bo nic mi nie jest . Oprócz tego, że prawdopodobnie mam anemie, depresje, jestem przewrażliwona, psychiczna a moja waga jest przerażająco mała. Nooo już zupełnie pomijając mój dziwaczny wygląd. No i zniszczoną psychike. 

Dzisiaj daje sobie JEDEN dzień . Na odpoczynek, na lenienie się i użalanie się nad sobą. 

Jutro musze zacząć coś robić . A dzisiaj zbiore na to siły. Tylko błagam niech wkońcu przestane sie tak czuć !!!

sobota, 2 czerwca 2012

and when my stoy's told let it be know that i'd never fold, i took my time i gave my soul .

Dzisiaj dni nc były czyli mego miasta . Aha . Nie było mnie . Nie miałam z kim . 

Tak głębokooo miałam nadzieję, że przyjdzie po mnie Pajo z Duchem lub Sz . Nadzieja . ; ( 

Nie wiem co robić . 

Ja nie wytrzymam . ZNOWU tak się czuje !!! Znowu !!! ; (( 

Sz ... znowu mi na nim ' zależy ' jak to G. określa ;/ Super . Jeszcze jego mi brakowało ; ( 

Sny . Czy kiedykolwiek się wyśpie ??? Tak, śpie do późna ale to dlatego, że w nocy spokojnie nie moge spać . 

Jestem zmęczona ale nie ide spać . Czekam na Sz... może wejdzie chociaż na gadu ? Ale teraz napewno jest na koncercie Eastwest Rockers ; ( Z tą biczą . Moja siostra też tam jest . Będzie do 24 bo rodzice katecheci.. no to rodzice katecheci co tu gadać . 

Z Pauliną ... moją byłą przyjaciółką coś tak popisałąm i tak dziwnie ; / Ehh ... kolejne zmartwienie ; / 

Mam tyle myśli, tyle spraw, tyle snów, tyle problemów a nie mam nikogo ! ;((( G. na wesele pojechałą, reszta na dniach nc'a . A ja nie miałam z kim pójść ; ( A mogło być tak fajnie ... Poszłabym, spotkałabym ducha, paja, sz. itd. i może bym z nimi chodziła ? Kurva czemu nie poszłam noo!!!! ;(((

Jestem niesamowicie na siebie wkurzon i smutna i znowu tak mi w brzuchu strasznie że znowu będę się wiła po łóżku i jęczała i sny . Moje męczące sny . 


Mam nadzieje . Mam nadzieje na wszystko . Staram się też zaponnieć o tym co było, a skupić się na tym co będzie . Co zrobić żeby to co będzie nie było takie jak teraz . Itd . 

Jednak się boję . Potrzebuje kogoś . ; (  
 sometimes the people you think don't want to talk to you, are the ones waiting to you to talk to them . 



learn to love yourself

being being
  real>faked
&hated . & liked

let's capture every moment .


 care too little, you will lose them . care too much, and you will get hurt .

shit happens .

praying for your happiness . hope that you recover .

we lost ourselves in the bright lights .

just so you know, the little things you do mean a lot to me .



 


piątek, 1 czerwca 2012

never lie to someone who trust you . never trust to someone who lies you .

Nie będę udawała silnej . Nie będę udawała kogoś innego . Nie mam na to siły . Postaram się być mną . Prawdziwą Agatą . Tylko że najpierw musze poznać tą prawdziwą mnie bo ... 

Jej . < 3 Przed sekundą sz. do mnie napisał ... Miło bo ... on tylko z tych ... no ludzi oprócz mojej rodziny się zapytał jak się czuję . Kiedy powiedziałam mu o snach poradził żebym śniła o żelkach ^^ łatwo mówić ... ; ( I dał ' ; ** ' . Pierwszy raz od bardzoo bardzooo dawna ktoś do mnie napisał z tymi gwiaaaaazdkami . ^^ Wiem, że jest głupi... itd. Ale ... Ale on jedyny ma dar poprawiania mi humoru ( choć nie jest tego świadomy ) . Więc... byłam smutna ale teraz tak jakoś ... tak jakoś ... wiem, nie robić sobie nadziei itd. itd. Co mi tam . Niech chociaż przez chwilę będę szczęśliwa . < 3 

Dzisiaj kupiłam sobie jeszcze neonowee trampki . Żałuje . Jak zwykle.  Mogłam te.. turkusowe/ morskie ' ... No trudno . Nie są złe . Myśl pozytywnie . :) 

Dziś przyszły meble do salonu . Jutro następna część . Potem kanapa, stół, stolik, dywanik, okna, podłoga i będzie ślicznie . :) 

Powinnam spać . Jestem bardzo ale to bardzooo zmęczona i oczy mi się zamykają . Problem w tym, że się boje spać . Nie chce mieć koszmarów . Chce mieć chociaż jedną spokojną noc ! ; ( 

Boże prosze Cię . I dziękuję . 

Nie będę udawać jakiejś tam fajnej . Pójde do mamuuuuuuuuusi i poprosze żeby się ze mną położyła . Jak sie obudze po koszmarze przynajmniej będzie ktoś kto mnie uspokoi i przytuli . Dziękuje :* 

Boje się . Ale jakoś ... dzięki Sz. jestem dobrej myśli . Dziwne, ale fajne . 

just so you know, the little things you do mean a lot to me .

. . . Nagle podbiega do mnie na pierwsze spojrzenie duży lis . Wyciąga niesamowicie długie pazury . Próbuje je we mnie wbić . Ja próbuje go odepchnąć . Jednak jego długie, ogromne cielsko i groźny łeb nie mogą się równać z moim drobnym ciałem . Przychodzi mama . Zabiera mnie do ogródka, męczy się z potworem . Ja biegne do taty . Ten nie wydaje się być zainteresowany i nie odrywa wzroku od komputera . Błagam go . Schodze z powrotem . Drzwi się otwierają . Mama ? Odruchowo gonie do drugiego pokoju i próbuje zamknąć drzwi . Ale jest już za późno . Drzwi nagle popchało coś mocnego . -chyba- wypadły pod wpływem natarczywych, wściekłych uderzeń . To wszystko dzieje się w ułamku sekundy . Potwór rzuca się na mnie, ja zaczynam się przewracać . Długie, ostre pazury wbijają się, jak w coś, na czym można się zawiesić, w moje plecy . Przeszywa mnie ból . Leże . Otwieram oczy . Jednak mimo tego, że wróciłam do 'świata', nie uwolniłam się z koszmaru . Teraz już niewidoczny potwór nadal jest na mnie . Czuje ciężar jakiegoś ciała, które mnie przygniata . Z tyłu nadal czuję straszny ból . Nie mogę się ruszać . Coś mnie przygniata . Tylko, że nic nie ma . Jednak czuje . Przez chwile z szoku nie mogłam się poruszyć . Zebrałam jednak siły,pokonałam ból ( musze zobaczyć czy przypadkiem nie mam na plecach jakiejś rany . Tak dla pewności . ) . Już mnie nic nie przygniatało . Te miejsce na plecach jednak bolało . Bolało nie od jakiegoś udeżenia czy coś . Bolało tak, jakby ktoś mi wbił pazury . Powoli wyzwalałam się z koszmaru . Gdy mi się udało zaczęłam sapać . Z szoku, ze zmęczenia, z bólu... Ze strachu . 

Czy to możliwe żeby mój mózg był zdolny do takiego czegoś ? I moja wyobraźna ? Że aż chociaż nie śpie, jestem w koszmarze . ? 

Niedługo mam wizyte u psychologa .Psychiczna agatka . Fajnie ; ( 
Ale moge iść, moge gadać z jakimś głupim człowiekiem, który będzie mnie miał za wariatke . Tylko BŁAGAM błagam ... niech się uwolnie od tych snów !!! ; ((( 

Wczoraj w szkole strasznie . Tak poprostu strasznie . Nie wytrzymuję . Nie mam nikogo . Zwariuje . Powracają stare, straszne czasy ;((((( 

Uderzyłam się wczoraj o róg stołu . Tak więc do mojej kolekcji wgnieceń i gól na czole dołączyło jeszcze jedno, duuuuużee wgniecenie . Zaraz przy guli zafundowanej mi przez klamke w gim . i otwierającego drzwi chłopaka, gdy ja akurat wracałam z wf . Biało, światło, huk, śmiech , ból . Tak to wspominam . Teraz moje czoło jest falowane, a po prawej stronie jest duże, dalej bolące mnie 'wgniecenie' i gula . Tak sie moje czoło kończy . Gniecenie i ta gula zajmują połowe mojego czoła . AŁ. ;( 

Wczoraj wyruszyliśmy na zakupy do Zgorzelca . Nie było źle . właściwie fajnie :) Oglądaliśmy meble, taaakie faaajneeeeeeeeeee weźmiemy . I będziemy mieli ładny, nooowoooczesny salon :) 
Brat kupił sobie jakieś małe gówna za ok. 100 zł . Młodsza siostrzyczka dostała do różowej poduszki w kształcie serca ( z falbankami i z kopciuszkiem), różową piłeczke z ... podróbą Hello Kitty . No cóż . Ucieszyła sie przynajmniej . Ja chciałam coś innego jej kupić, ale już mnie ubiegli z chińską piłeczką . -.- 

Moje zakupy: 
- ciemnoniebieskie spodnie ( nie dżinsowy niebieski, tylko taki teen ) za 30 zł ( ; ooo ) 
- luźny i cienki. białt t-shirt z pomarańczową ... błyskawicą . ? zaa... za drożej . xd 
- krótki różowy t-shirt ( neonowy ) .

Malwiny: 
- jakby 'dżinsowaaa' taka .. bluza/ cienka kurtkeczka na zamek, ale z materiału . Na mnie zaduża ;( 
- taka koszulka granatowa .. taka dziewczęca . Mi sie osobiście nie podoba, ta mówi że jest śliczna . 
- brzoskwiniowa koszulka 

Co jeszcze chciałąm:
- neonowe żółte trampki lub turkusowe . 
- i cooooooś jeszcze ale czasu nie było ;( 


Mama do mnie przychodzi w nocy . Wykoszystuje to, że nie jestem przytomna i każe mi łykać okroooopne jej eliksiry . Fuj . Pozwalam jej się mnie przytulić, pogłaskać po głowie . Pozwalam sobie wrócić do czasów tego dzieciństwa, gdzie wszystko miałaś gdzieś . Tymbardziej, że wrzeszcze, bo nękają mnie koszmary . 

Dzisiaj do szkoły nie poszłam . 

Zabije justyne ! Kurva idiotka jedna ;/

Ehhhhhhhh ! ; (