Jutro: pójść do księgarni kupić resztę potrzebnych rzeczy, kupić farbę, posprzątać w ogródku i przeczytać stare oraz nowe podręczniki, zrobić zakupy (kosmetyczne, spożywcze) i pójść do Gabrieli oraz Justyny.
Moje lenistwo zmusza mnie do planowania całego następnego dnia, aby niespędzić go przy telewizorze.
Nie mam już połowy swoich brwi. Chyba tak mi lepiej.
Czuję dziecinne podekscytowanie, takie, jakie dziecko czuje 6 grudnia oczekując na coś nowego. To mi pozwala nie myśleć o stresie i o powrocie tego wszystkiego, pozwala mi sie nie bać. Szkoła. Może tylko ja podchodzę do tego tak emocjonalnie? Nie może tylko na pewno.
Udzielam się
Wizyty u psychologa pomagają. Dopełniły mój sposób bycia, tok myślenia. Zero złych snów. Błagam, oby tak dalej.
Skupiam się na dobrych myślach. Karcę, za przywołanie złych. I pozwalam marzeniom wtargnąć do mojego umysłu. Niszczą i koją. Zależy. Aktualnie stosuję je jako lekarstwo, lecz muszę uważać, żeby nie przedawkować.
środa, 29 sierpnia 2012
sobota, 25 sierpnia 2012
save my soul
Uratuj moją duszę.
Żywiąc się trucizną snów błagam o lekarstwo.
Sny zmieniły swój charakter. Pozwalam sobie marzyć.
Trzeba się wziąć za siebie. Szybko. Pozostało mało czasu, a tak dużo do zrobienia.
Cały dzień się leniwie (posprzątałam ganek, przed pokój, salon, wymyłam krzesła i stół ale to za mało) i jestem na siebie za to strasznie wkurzona.
Żywiąc się trucizną snów błagam o lekarstwo.
Sny zmieniły swój charakter. Pozwalam sobie marzyć.
Trzeba się wziąć za siebie. Szybko. Pozostało mało czasu, a tak dużo do zrobienia.
Cały dzień się leniwie (posprzątałam ganek, przed pokój, salon, wymyłam krzesła i stół ale to za mało) i jestem na siebie za to strasznie wkurzona.
| I think I'll miss you forever like the stars miss the sun in the morning skies. |
środa, 22 sierpnia 2012
brak tytułu dla dzisiejszego dnia.
Wczoraj nagle rodzinka zebrała się do Zielonej, więc i mnie porwano od Gabrieli. Dowcipny wujek, focus - kino, filmy, kwaśny żelek, i łaadni chłopcy (jeden nawet się na mnie -lub na siostre, co jest bardziej prawdopodobne, ale wmawiam sobie, że to byłam jednak ja- patrzył), burza. Dzisiaj zostałam obudzona przez okno, które otworzyło się (i mało co nie wypadło, bo coś się tam popsuło) pod wpływem silnego podmuchu wiatru. Potem nagle wyszło słońce, co mnie zaskoczyło. Wiadomość o śmierci sąsiada.
Cały dzień z przerwami myję białe, strasznie brudne drzwi. Jestem strasznie zmęczona. Oglądając Dom nie do poznania popłakałam się kilka razy ze względu na wyjątkową rodzinę, jaką miałam przyjemność oglądać. Adoptowane dzieci bez rąk, nóg, całe poparzone, ze zmarłym bratem lub jeszcze z czymś innym. Najbardziej zwróciłam uwagę na 12-latke, która jako niemowlę została poparzona i straciła dużo skóry. Rówieśnicy nazywają ją potworem i boją się do niej zbliżyć. Piosenka dla niej była piękna, choć może nie wiele rozumiałam. Można się domyślić o czym była po paru słowach. Jej wygląd może przerażał, ale też wywoływał łzy i wstyd za siebie. 'Nie oceniaj książki po okładce'. Tak jak ja, kocha książki. Nie dziwię się. Są dla niej ucieczką od świata. Co ja bym dała za ponad 1000 książek- nowych, przeróżnego rodzaju, grubych (wolę grube, gdyż jesteś w innym świecie na dłużej). Ach.
Słowa znowu zaczynają boleć. Otwiera się moja stara rana, która przez wakacje zdążyła się nieco wyleczyć. Boże, jak ja nienawidze swojej siostry. Ja, płącząca siedząca/klęcząca na podłodze, ona wrzeszcząca i rzucająca we mnie ćwiczeniami. Co ja poradze, że przypomniało mi to, jaka czuję się mała, bezbronna i niekochana? Co ja poradze na to, jak zareagowałam na niesprawiedliwą interwencję mamy? Boże nie wytrzymam. To głupie, bardzo głupie, ale sprawia, że czuję się strasznie. Strasznie.
W oczach iskrzą się łzy. Cały dzień. Co ze mną jest nie jestem w stanie określić. Nawet nie jest mi głupio, że płaczę. Poczułam się jak malutkie dziecko, bo niedawno byłam potraktowana tak, jak kiedyś, gdy byłam bezbronna. Dziecko ma prawo do łez, przecież sama o tym pisałam.
Wczoraj nagle rodzinka zebrała się do Zielonej, więc i mnie porwano od Gabrieli. Dowcipny wujek, focus - kino, filmy, kwaśny żelek, i łaadni chłopcy (jeden nawet się na mnie -lub na siostre, co jest bardziej prawdopodobne, ale wmawiam sobie, że to byłam jednak ja- patrzył), burza. Dzisiaj zostałam obudzona przez okno, które otworzyło się (i mało co nie wypadło, bo coś się tam popsuło) pod wpływem silnego podmuchu wiatru. Potem nagle wyszło słońce, co mnie zaskoczyło. Wiadomość o śmierci sąsiada.
Cały dzień z przerwami myję białe, strasznie brudne drzwi. Jestem strasznie zmęczona. Oglądając Dom nie do poznania popłakałam się kilka razy ze względu na wyjątkową rodzinę, jaką miałam przyjemność oglądać. Adoptowane dzieci bez rąk, nóg, całe poparzone, ze zmarłym bratem lub jeszcze z czymś innym. Najbardziej zwróciłam uwagę na 12-latke, która jako niemowlę została poparzona i straciła dużo skóry. Rówieśnicy nazywają ją potworem i boją się do niej zbliżyć. Piosenka dla niej była piękna, choć może nie wiele rozumiałam. Można się domyślić o czym była po paru słowach. Jej wygląd może przerażał, ale też wywoływał łzy i wstyd za siebie. 'Nie oceniaj książki po okładce'. Tak jak ja, kocha książki. Nie dziwię się. Są dla niej ucieczką od świata. Co ja bym dała za ponad 1000 książek- nowych, przeróżnego rodzaju, grubych (wolę grube, gdyż jesteś w innym świecie na dłużej). Ach.
Słowa znowu zaczynają boleć. Otwiera się moja stara rana, która przez wakacje zdążyła się nieco wyleczyć. Boże, jak ja nienawidze swojej siostry. Ja, płącząca siedząca/klęcząca na podłodze, ona wrzeszcząca i rzucająca we mnie ćwiczeniami. Co ja poradze, że przypomniało mi to, jaka czuję się mała, bezbronna i niekochana? Co ja poradze na to, jak zareagowałam na niesprawiedliwą interwencję mamy? Boże nie wytrzymam. To głupie, bardzo głupie, ale sprawia, że czuję się strasznie. Strasznie.
W oczach iskrzą się łzy. Cały dzień. Co ze mną jest nie jestem w stanie określić. Nawet nie jest mi głupio, że płaczę. Poczułam się jak malutkie dziecko, bo niedawno byłam potraktowana tak, jak kiedyś, gdy byłam bezbronna. Dziecko ma prawo do łez, przecież sama o tym pisałam.
poniedziałek, 20 sierpnia 2012
Brak tytułu. Nie znalazłam nazwy dla tego dnia.
''Zwięzłość słowa rodzi szerokość myśli.''
Panicznie uciekam od samotności.
Po kolejnym przeczytaniu Księżyca w nowiu wyciągam ręce ku miłości chwytając w nie jedynie ból.
Ach i jeszcze chce przeczytać Romea i Julię jakbym już nie była zdesperowana. Ale co mi szkodzi znowu zanurzyć się w oceanie marzeń? Gabriela sie nie odzywa. Och nawet nie wiesz jak ja jestem w złym humorze. Bądź se w gimnazjum ze swoją siostrzyczką wielka łazka kurde dla mnie. Ach wszystko powraca.
Znaleźć w sobie siłę. Ale jak, gdy coraz trudniej jest mi kontrolować myśli? Koniec opierdalania. Hahahahaha. Dowcipne.
''Zwięzłość słowa rodzi szerokość myśli.''
Panicznie uciekam od samotności.
Po kolejnym przeczytaniu Księżyca w nowiu wyciągam ręce ku miłości chwytając w nie jedynie ból.
Ach i jeszcze chce przeczytać Romea i Julię jakbym już nie była zdesperowana. Ale co mi szkodzi znowu zanurzyć się w oceanie marzeń? Gabriela sie nie odzywa. Och nawet nie wiesz jak ja jestem w złym humorze. Bądź se w gimnazjum ze swoją siostrzyczką wielka łazka kurde dla mnie. Ach wszystko powraca.
Znaleźć w sobie siłę. Ale jak, gdy coraz trudniej jest mi kontrolować myśli? Koniec opierdalania. Hahahahaha. Dowcipne.
niedziela, 19 sierpnia 2012
be yourself, cause everybody else is taken
Żeby być sobą najpierw trzeba odnaleźć siebie, więc zastosuję się do tego tytułu, gdy dowiem się, kim jestem. Ach to młodzieńcze zagubienie.
Dopiero początek dnia, więc czuję się pusta. Nie przeszkadza mi to. Tylko tak strasznie mnie kusi, żeby wziąść książkę i zacząć przenosić się do innego świata. Ach. Będę silna.
Dzisiaj będzie wyjątkowo rodzinnie bo grill z rodziną z Raków i Zielonej. Ach jak miło.
Nie podoba mi się to, że tak mało piszę, to, że muszę się ograniczać i to, że muszę się powstrzymywać. Ale jakbym chciała zagłębić się w myślach, znów by było to, co zawsze. Nie mogę. Dzisiaj pierwszy dzień odwyku.
Dopiero początek dnia, więc czuję się pusta. Nie przeszkadza mi to. Tylko tak strasznie mnie kusi, żeby wziąść książkę i zacząć przenosić się do innego świata. Ach. Będę silna.
Dzisiaj będzie wyjątkowo rodzinnie bo grill z rodziną z Raków i Zielonej. Ach jak miło.
Nie podoba mi się to, że tak mało piszę, to, że muszę się ograniczać i to, że muszę się powstrzymywać. Ale jakbym chciała zagłębić się w myślach, znów by było to, co zawsze. Nie mogę. Dzisiaj pierwszy dzień odwyku.
sobota, 18 sierpnia 2012
you remember everything, especially when it's gone
Pozostało 2 tygodnie i z 2 dni. Najwyższy czas, aby ruszyć tą swoją leniwą dupe.
Pomaluję pokój-już mam pomysł. Tylko nie mogę się zdecydować jaki odcień wybrać. Tapetę tymczasowo sobie daruje, gdyż wiąże się to z dodatkowym wydatkiem i czasem, którego nie ma. Łóżko też odstawiam, dopóki ściany nie zostaną doprowadzone do porządku. A więc, poniedziałek jadę po farby i zaczyna się malowanie.
Co do porządków, to pozostają mi tylko sprawy z odkurzaczem, którego nie ma, więc. Więc trzeba zając się domem. Zrobić coś koniecznie z ogródkiem (wspólnymi siłami, nie tylko moimi - ja tego już dopilnuję) i wymyć cały dom, czyli uporządkować to, co w roku szkolnym nie będzie można.
Zakupy. Rzeczy do szkoły oraz ubrania. Sklepy z używaną odzieżą - Wrocek, Lubin, Bc. Na allegro poszukuję taniej jeansowej koszuli, gdyż zapewne tam dostanę ją najtańszą, a ładną. Są również nadzieje, na galerie, ale już mniejsze na to, żebym coś w nich dla siebie znalazła (nie bardzo drogiego i ładnego- będzie trudno).
Ja. Tak, ja. Muszę zacząć o siebie dbać, żeby mieć siły. Mniej słodyczy (och, wątpię, żeby mnie do nich ciągnęło po napchaniu się lays'ami i milką. parę dobrych tygodni stanowczo wytrzymam), więcej warzyw, owoców i wody (wody koniecznie ze względu na nerki). Kosmetyczka przed rozpoczęciem i zaopatrzenie się w niektóre rzeczy. Włosy. Podciąć lekko końcówki, kilka szklanek mleka z drożdżami i płukań włosów wodą ze skrzypem (wierzę w ciebie, droga naturo), a o preparaty i takie tam zadba moja siostra zapewne. WIĘCEJ ruchu - koniecznie. Może maseczki? Hahahaha. Ach, jeszcze ja od wewnątrz. Wizyta u psychologa koniecznie musi mi wystarczyć, a więc będę próbowała współpracować + napisać to coś. Spróbować się mniej wszystkim przejmować.
Stosunki społeczne. O Boże. Bądź miła i odważna, pomagaj, ale nie daj się wykorzystać. Częściej z kimś gadaj, udzielaj się, spotykaj. Może w końcu zacznij chodzić na to miasto! Nie mam pomysłu. Wole nie wchodzić głębiej w ten temat, aby nie przypominać się w jakiej aktualnie jestem sytuacji.
Szkoła-nauka i te sprawy. Co do tego, to, żeby ustalić jak mam funkcjonować, muszę trochę poczekać. Na razie przeglądnę podręczniki, aby się zorientować co mi przyjdzie wkuwać. Napisać opowiadanie kryminalne na ten cały konkurs w tydzień. Pomysł przyszedł podczas snu, a więc tylko muszę uzyskać potwierdzenie, że dziadek mi pomoże (porozmawiać, nauczyć się).
Tu napisałam tak z grubsza, aby się mniej więcej zorientować, co muszę zrobić. Zaczynam od zaraz.
Koniec użalania. Odważyć się i stanąć twarz w twarz z rzeczywistością. Pójść na odwyk. Nie uciekać do świata książek i marzeń. Zmienić swój świat. Powodzenia, słaba osóbko. Czy mi sie uda to się okaże. Próbuje nie myśleć, jakie są na to marne szanse.
Pomaluję pokój-już mam pomysł. Tylko nie mogę się zdecydować jaki odcień wybrać. Tapetę tymczasowo sobie daruje, gdyż wiąże się to z dodatkowym wydatkiem i czasem, którego nie ma. Łóżko też odstawiam, dopóki ściany nie zostaną doprowadzone do porządku. A więc, poniedziałek jadę po farby i zaczyna się malowanie.
Co do porządków, to pozostają mi tylko sprawy z odkurzaczem, którego nie ma, więc. Więc trzeba zając się domem. Zrobić coś koniecznie z ogródkiem (wspólnymi siłami, nie tylko moimi - ja tego już dopilnuję) i wymyć cały dom, czyli uporządkować to, co w roku szkolnym nie będzie można.
Zakupy. Rzeczy do szkoły oraz ubrania. Sklepy z używaną odzieżą - Wrocek, Lubin, Bc. Na allegro poszukuję taniej jeansowej koszuli, gdyż zapewne tam dostanę ją najtańszą, a ładną. Są również nadzieje, na galerie, ale już mniejsze na to, żebym coś w nich dla siebie znalazła (nie bardzo drogiego i ładnego- będzie trudno).
Ja. Tak, ja. Muszę zacząć o siebie dbać, żeby mieć siły. Mniej słodyczy (och, wątpię, żeby mnie do nich ciągnęło po napchaniu się lays'ami i milką. parę dobrych tygodni stanowczo wytrzymam), więcej warzyw, owoców i wody (wody koniecznie ze względu na nerki). Kosmetyczka przed rozpoczęciem i zaopatrzenie się w niektóre rzeczy. Włosy. Podciąć lekko końcówki, kilka szklanek mleka z drożdżami i płukań włosów wodą ze skrzypem (wierzę w ciebie, droga naturo), a o preparaty i takie tam zadba moja siostra zapewne. WIĘCEJ ruchu - koniecznie. Może maseczki? Hahahaha. Ach, jeszcze ja od wewnątrz. Wizyta u psychologa koniecznie musi mi wystarczyć, a więc będę próbowała współpracować + napisać to coś. Spróbować się mniej wszystkim przejmować.
Stosunki społeczne. O Boże. Bądź miła i odważna, pomagaj, ale nie daj się wykorzystać. Częściej z kimś gadaj, udzielaj się, spotykaj. Może w końcu zacznij chodzić na to miasto! Nie mam pomysłu. Wole nie wchodzić głębiej w ten temat, aby nie przypominać się w jakiej aktualnie jestem sytuacji.
Szkoła-nauka i te sprawy. Co do tego, to, żeby ustalić jak mam funkcjonować, muszę trochę poczekać. Na razie przeglądnę podręczniki, aby się zorientować co mi przyjdzie wkuwać. Napisać opowiadanie kryminalne na ten cały konkurs w tydzień. Pomysł przyszedł podczas snu, a więc tylko muszę uzyskać potwierdzenie, że dziadek mi pomoże (porozmawiać, nauczyć się).
Tu napisałam tak z grubsza, aby się mniej więcej zorientować, co muszę zrobić. Zaczynam od zaraz.
Koniec użalania. Odważyć się i stanąć twarz w twarz z rzeczywistością. Pójść na odwyk. Nie uciekać do świata książek i marzeń. Zmienić swój świat. Powodzenia, słaba osóbko. Czy mi sie uda to się okaże. Próbuje nie myśleć, jakie są na to marne szanse.
piątek, 17 sierpnia 2012
recpect
Szacunek. Tak jak napisałam w moim eseju o prawach dziecka, on dalej pozostaje uwięziony w czarnej mgle zła. Obiecałam sobie nie powracać do tamtych chwil, obiecałam! Obiecałam sobie nie wspominać mojego okropnego dzieciństwa! I co?! Po co to zrobiłam?! Po co??? Sama się zaciągnęłam aby popaść w to. Sama. Powróciły czasy, gdy zostałam okrutnie wykorzystana! Wykorzystana i wyśmiana przez 'przyjaciółkę'. Coraz trudniej kontroluję myśli. Zbliża się rok szkolny, wskazówki zegara obracają się coraz szybciej, coraz bardziej bezlitośnie wyliczając czas do chwili, w której ma wszystko powrócić...
Koniec. Jutro ide na miasto, wystroje sie, spotkam te pindrzące się...idiotki i popatrze na nie tak, jak one patrzą na każdego. Potem koniec przejmowania się nimi. Nie są godne. Agata, rozumiesz? Nie są godne twoich łez! Ale jednak je wylewasz, częstujesz je swoim przepełnionym goryczą płaczem, karmisz je, a sama nie masz czym zaspokoić swojego pragnienia. Stop. Nie możesz zaspokoić. Pragnienie przez które jesteś tak sucha i obezwładniona jest pokusą do zemsty. A ty nie spadniesz tak nisko. (typowe pocieszanie się ofiary)
Spokojnie, to było dawno. To jest to twoje życie, które skreśliłaś. Straciłaś lata, ale to ci pomogło być tym, kim teraz jesteś. Bądź z siebie dumna, że nie jesteś taka jak ona. Bądź. Prosze.
Koniec. Jutro ide na miasto, wystroje sie, spotkam te pindrzące się...idiotki i popatrze na nie tak, jak one patrzą na każdego. Potem koniec przejmowania się nimi. Nie są godne. Agata, rozumiesz? Nie są godne twoich łez! Ale jednak je wylewasz, częstujesz je swoim przepełnionym goryczą płaczem, karmisz je, a sama nie masz czym zaspokoić swojego pragnienia. Stop. Nie możesz zaspokoić. Pragnienie przez które jesteś tak sucha i obezwładniona jest pokusą do zemsty. A ty nie spadniesz tak nisko. (typowe pocieszanie się ofiary)
Spokojnie, to było dawno. To jest to twoje życie, które skreśliłaś. Straciłaś lata, ale to ci pomogło być tym, kim teraz jesteś. Bądź z siebie dumna, że nie jesteś taka jak ona. Bądź. Prosze.
| Weź ode mnie moją własną galaktykę zagęszczoną gwiazdami marzeń i otchłaniami rzeczywistości. Skazuję cię na samotność i zgubę, ale nie mogę się powstrzymać. Wyrwij mnie stąd, zastąp moje miejsce w wiecznym otępieniu. Ocal moją duszę. Chyba naprawdę jestem aż tak wredna, że przez moje chwilowe załamanie mogę skazać kogoś na mój świat. Chcę tego? Nie. Więc radze nawet mnie nie pocieszać. Ha. jakby ktokolwiek próbował. Ach. Użalanie się nad sobą. Hm.. nie, jednak nie. To robiłam kiedyś. Kiedyś należy do przeszłości. A ja buduję świat przyszłości na jej gruzach. Nie ma do nich dostępu. Ja czuję gniew na mnie i na jednego z kilku, który zniszczył ten mój świat, ten, którego teraz pozostały tylko szczątki. I odczuwam bolesną samotność w budowaniu świata należącego do przyszłości. |
środa, 15 sierpnia 2012
sometimes people are beautiful not in looks, not in what they say. just in what they are.
Nie poszłam do kościoła, a wypadałoby bo od 2 tygodni nie byłam. Powód? To coś, co mnie nęka od 2 dni. Choroba? Nie wiem. Nie wiem. Nie wiem.
Przez to, że jestem nieco inna od moich rówieśników, zaczęłam być z tego dumna. Muszę jak najszybciej zmienić to podejście, bo coraz bardziej przypomina samolubstwo. Więc karcę się za wszystko, co pomyślę, co zrobię. Mój dziwny sposób bycia.
Czuję się znowu strasznie. Jeśli to choroba na koniec wakacji, to mogę uznać, że mam szczęście. Wielkie wielkie szczęście.
Próbowałam się upodobnić do pewnych osób, tak, że już zapomniałam, jaka jestem. Odnaleźć swoją duszę, pośród tylu fałszywych i kuszących nie jest łatwym zadaniem.
Muszę się wziąć za siebie.
Przez to, że jestem nieco inna od moich rówieśników, zaczęłam być z tego dumna. Muszę jak najszybciej zmienić to podejście, bo coraz bardziej przypomina samolubstwo. Więc karcę się za wszystko, co pomyślę, co zrobię. Mój dziwny sposób bycia.
Czuję się znowu strasznie. Jeśli to choroba na koniec wakacji, to mogę uznać, że mam szczęście. Wielkie wielkie szczęście.
Próbowałam się upodobnić do pewnych osób, tak, że już zapomniałam, jaka jestem. Odnaleźć swoją duszę, pośród tylu fałszywych i kuszących nie jest łatwym zadaniem.
Muszę się wziąć za siebie.
| Pod pewnym względem dorosłam i doskonale rozumiem swoją siostrę. Cisza jest najlepszym moim pomysłem. Przecież siedze cicho już całe życie. Idąc drogą marzeń kieruję się ku szczęściu. |
wtorek, 14 sierpnia 2012
dreamcatcher
Uważam się za łapacza snów. Wszystkie koszmary wsiąkają we mnie, ja więżę je, one więżą mnie. Stąd nowa nazwa bloga i niedługo będzie lekka zmiana wyglądu i -może- wizerunku.
Przypominam sobie moją anemię. Pod koniec roku na pewno ją miałam, nie ma co mówić, że chyba. Znałam to już wcześniej, więc nie moge się mylić. Sny na razie dają mi spokój, bo nie jestem opętana przez stres. Cieszę się.
Dzisiejsza wizyta u psychologa zaczęła mnie przekonywać. Nie jest źle. Może nawet fajnie.
Przypominam sobie moją anemię. Pod koniec roku na pewno ją miałam, nie ma co mówić, że chyba. Znałam to już wcześniej, więc nie moge się mylić. Sny na razie dają mi spokój, bo nie jestem opętana przez stres. Cieszę się.
Dzisiejsza wizyta u psychologa zaczęła mnie przekonywać. Nie jest źle. Może nawet fajnie.
| Moja nagła zmiana stylu zmusza mnie do wielkiego przedsięwzięcia. Ubrania, muzyka, poglądy, charakter. |
poniedziałek, 13 sierpnia 2012
history's door
Mój umysł stęsknił się za tym głosem, muzyką, słowami.
Powrót. Powrót do tego, od czego uciekłam będąc ponad 1000 kilometrów od tego.
Skomplikowanie.
Ach. Żegnaj piękna, piękna Croatio. Selce. Wtrafiliśmy z tym miastem. Ach. Wąskie uliczki, małe, jasne budynki tworzące długie mury obronne przed wojskiem promieni słonecznych, gorącem. Gwar uliczny? Hm... Wieczorem. Wieczorem przy morzu. Zawstydzona przyznaję, że zupełnie inaczej wyobrażałam sobie Chorwację, w myślach tworzyłam ją na podobieństwo raczej egzotycznych wysp, niż Włoszech. Jak to możliwe, że byłam taka głupia? Zakochałam się w tym. Nie, nie w morzu, nie w kamienistej plaży, nie w palmach (które ku mojemu zdziwieniu ukazały się w wielu ogrodach). W Chorwacji nocą. W świetle księżyca i ulicznych lamp. W świetle wielu restauracyjek. Nie ma czasu, ale mogłabym wspominać te wieczorne spacery (niestety z rodziną, a nie kimś innym) godzinami.
Wierzyć mi się nie chce,że to już koniec wakacji.
Wydałam aż 4 kuny na 2 kartki więc Gabrielo i Justyno zasłużcie sobie.
Deszcz gwiazd. Nie byłam na tyle przytomna, aby pamiętać o tej wielkiej nocy z 12 na 13, ale miałam ten zaszczyt podziwiać ten deszcz w nocy z 11 na 12 podczas podróży. Widziałam tylko jednego spadającego meteoryta. Miałam najmniej szczęścia z gromadzonych.
Nie mam pojęcia jak Gabrielo mogła aż 2-tygodniowy pobyt w Chorwacji opisać słowami 'fajna woda' i 'przeżyłam podróż', gdyż ja mogłabym podróż i pobyt opisywać godzinami ( i tak zapewne będzie jak się dorwę do Gabrieli).
Nie napisałam nawet części tego co chciałam. Sprawy dotyczące z wypakowywaniem mi na to aktualnie nie pozwalają.
Gabrielo odezwij się.
Powrót. Powrót do tego, od czego uciekłam będąc ponad 1000 kilometrów od tego.
Skomplikowanie.
Ach. Żegnaj piękna, piękna Croatio. Selce. Wtrafiliśmy z tym miastem. Ach. Wąskie uliczki, małe, jasne budynki tworzące długie mury obronne przed wojskiem promieni słonecznych, gorącem. Gwar uliczny? Hm... Wieczorem. Wieczorem przy morzu. Zawstydzona przyznaję, że zupełnie inaczej wyobrażałam sobie Chorwację, w myślach tworzyłam ją na podobieństwo raczej egzotycznych wysp, niż Włoszech. Jak to możliwe, że byłam taka głupia? Zakochałam się w tym. Nie, nie w morzu, nie w kamienistej plaży, nie w palmach (które ku mojemu zdziwieniu ukazały się w wielu ogrodach). W Chorwacji nocą. W świetle księżyca i ulicznych lamp. W świetle wielu restauracyjek. Nie ma czasu, ale mogłabym wspominać te wieczorne spacery (niestety z rodziną, a nie kimś innym) godzinami.
Wierzyć mi się nie chce,że to już koniec wakacji.
Wydałam aż 4 kuny na 2 kartki więc Gabrielo i Justyno zasłużcie sobie.
Deszcz gwiazd. Nie byłam na tyle przytomna, aby pamiętać o tej wielkiej nocy z 12 na 13, ale miałam ten zaszczyt podziwiać ten deszcz w nocy z 11 na 12 podczas podróży. Widziałam tylko jednego spadającego meteoryta. Miałam najmniej szczęścia z gromadzonych.
Nie mam pojęcia jak Gabrielo mogła aż 2-tygodniowy pobyt w Chorwacji opisać słowami 'fajna woda' i 'przeżyłam podróż', gdyż ja mogłabym podróż i pobyt opisywać godzinami ( i tak zapewne będzie jak się dorwę do Gabrieli).
Nie napisałam nawet części tego co chciałam. Sprawy dotyczące z wypakowywaniem mi na to aktualnie nie pozwalają.
Gabrielo odezwij się.
piątek, 3 sierpnia 2012
look at this again
Chorwacja Chorwacja Chorwacja. Nie wiem czemu, ale tracę na dzieję. Cieszę się i w połowie wierzę i bardzo bardzo chcę ją odwiedzić. Ale co ja poradzę na to, że jestem pesymistą.
Kolejny krok. Kolejne wyzwanie. Z pesymisty (lub zagorzałego realisty) muszę się zmienić w optymistę. Kotroluję myśli. Czuję pustkę, ale patrząc na to odwrotnie dobrze mi to robi.
Nie wiem co mam robić. Dziwnie się czuję. Nie mogę ruszyć tego mojego leniwego tyłka.
Kolejny krok. Kolejne wyzwanie. Z pesymisty (lub zagorzałego realisty) muszę się zmienić w optymistę. Kotroluję myśli. Czuję pustkę, ale patrząc na to odwrotnie dobrze mi to robi.
Nie wiem co mam robić. Dziwnie się czuję. Nie mogę ruszyć tego mojego leniwego tyłka.
| Husky - history's door. Piękne. |
czwartek, 2 sierpnia 2012
state of mind
Nowy stan umysłu.
Nikomu tego nie mówię, ale wolałabym las, zachody słońca nad Bałtykiem niż duszną Chorwację. Marudziłam. Tak, tak. I niesamowicie się cieszę, ale... nie wiem czy wytrzymam przy panującej tam duchocie. Ale nie marudze. Co do tego, to wierzę. Wierzę i to jest złe. Szkoda mi mojego psa, gdyż porzucamy go na tydzień do Rakowic.
Głupio mi. Malwina jeśli to czytasz (mam nadzieję, że nie, ale jeśli..) to wiedz, że cie rozumiem, choć to troche dziwne. To, co przechodzisz. Nie zapominaj, że ja całe lata spędziłam sama i włożyłam ogromny trud w to, żeby wypowiedzieć słowa, a uciszyć myśli. To z chłopakami, to, że nie możesz znaleźć osoby podobnej do ciebie itd. itd. Błagam nie śmiej się ze mnie.
Mam pecha. Zapomnieć.
A może to jest szczęście?
Odwróćmy wszystko o 180 stopni i spójrzmy na to do góry nogami.
Nie mogę narzekać. Mogę jedynie przepraszać Boga, że nie doceniam tego, co mam. Staram się. Naprawdę.
Mam mało znajomych. Czeka mnie wizyta u psychologa. Nie jestem lubiana. Ani ładna (okrągła). Mam okropny charakter. Nie jestem dobra w niczym. Za często się mylę.
- Odwróćmy wszystko o 180 stopni.
Wszystko można odwrócić.
Nikomu tego nie mówię, ale wolałabym las, zachody słońca nad Bałtykiem niż duszną Chorwację. Marudziłam. Tak, tak. I niesamowicie się cieszę, ale... nie wiem czy wytrzymam przy panującej tam duchocie. Ale nie marudze. Co do tego, to wierzę. Wierzę i to jest złe. Szkoda mi mojego psa, gdyż porzucamy go na tydzień do Rakowic.
Głupio mi. Malwina jeśli to czytasz (mam nadzieję, że nie, ale jeśli..) to wiedz, że cie rozumiem, choć to troche dziwne. To, co przechodzisz. Nie zapominaj, że ja całe lata spędziłam sama i włożyłam ogromny trud w to, żeby wypowiedzieć słowa, a uciszyć myśli. To z chłopakami, to, że nie możesz znaleźć osoby podobnej do ciebie itd. itd. Błagam nie śmiej się ze mnie.
Mam pecha. Zapomnieć.
A może to jest szczęście?
Odwróćmy wszystko o 180 stopni i spójrzmy na to do góry nogami.
Nie mogę narzekać. Mogę jedynie przepraszać Boga, że nie doceniam tego, co mam. Staram się. Naprawdę.
Mam mało znajomych. Czeka mnie wizyta u psychologa. Nie jestem lubiana. Ani ładna (okrągła). Mam okropny charakter. Nie jestem dobra w niczym. Za często się mylę.
- Odwróćmy wszystko o 180 stopni.
Wszystko można odwrócić.
środa, 1 sierpnia 2012
train of thoughts
Majaki. Nie mogę odpocząć.
Wymieniają okna. Nie będę musiała prosić mame, żeby mi otworzyła. Ale to był tylko pretekst, żeby przyszła na górę, bo ja sama się boję. Dziecinny lęk. Lęk przed złem.
Koniecznie muszę się spotkać z mudżinem przybywającym z Chorwacji, bo ja -prawdopodobnie- niedługo tam wyruszam. Gabrielo odezwij się.
Zrobiłam frytki. Ha. Umiem robić obiady.
Nie mam co czytać.
Zły humor mi dopisuje od samego słonecznego poranka.
Wymieniają okna. Nie będę musiała prosić mame, żeby mi otworzyła. Ale to był tylko pretekst, żeby przyszła na górę, bo ja sama się boję. Dziecinny lęk. Lęk przed złem.
Koniecznie muszę się spotkać z mudżinem przybywającym z Chorwacji, bo ja -prawdopodobnie- niedługo tam wyruszam. Gabrielo odezwij się.
Zrobiłam frytki. Ha. Umiem robić obiady.
Nie mam co czytać.
Zły humor mi dopisuje od samego słonecznego poranka.
| ' Stworzyłeś sobie spokój, zamurowując cementem wszystkie otwory na światło, tak jak to czynią termity. Zwinąłeś się w kłębek w twoim mieszczańskim bezpieczeństwie, w twoich przyzwyczajeniach, w dusznym rytuale prowincjonalnego bytowania. Wzniosłeś sobie ten skromny wał ochronny od wichrów, przypływów morza i gwiazd. Nie chcesz mącić sobie tego spokoju wielkimi zagadnieniami, dosyć już trudu zadałeś sobie, aby zapomnieć o doli człowieka.' |
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)