Kłębią się we mnie myśli, mieszają,wirują. Nie wiem dlaczego, może to choroba (mój stan zdrowotny nie jest w tej chwili najlepszy), a może po prostu znów pozwoliłam się omotać książce... Kiepska romantyczka, ale romantyczka.
Z każdym dniem mam coraz większą ochotę po prostu się na niego rzucić. Poczuć słodki smak jego ust. Utonąć w objęciach, napawać się dryfowaniem po nieskończonym błękicie jego oczu. - Kiepska romantyczka.
Zakazuję sobie czytania książek, w których są choć malutkie wątki romantyczne, wiedząc, że i tak nie oprę się pokusie. Nie, nie, nie. Tak, tak, tak. Ale będę o Nim marzyła bez względu na to, czy czytam, czy żyję dusząc się tym życiem.
Marzę o tym, by wiedzieć, co skrywają Jego piękne oczy. Co kryje się w środku.
Coś się we mnie zmienia. Albo to złudzenie. Zwykłe złudzenie. Może coś nabiera sensu, a może traci.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz