czwartek, 28 marca 2013

Find your greatness.

Salon piękności siostrzyczki = mama chodząca cały dzień z różową kokardką na głowie. 

Wojna z łazienką do 14 = piekące oczy, zmęczenie, błysk i połysk.

Czysty pokój brata = szok i niedowierzanie.

Spacer = okropnie obłocone buty.

Wieczór z siostrzyczką = pyszne babeczki.

Przyciąga mnie całym sobą, wszystkim, każdą cząsteczką. A ja jestem słabą istotą gnącą mimo woli do tego magnezu. 

Po gwałtownym przybyciu smutku  i błagania o nie wiadomo co powietrze, nabrałam wyjątkowo jakiejś motywacji. Zrobię coś z sobą. Już robię. Jeśli coś mi to utrudnia, najwyższy czas z tym skończyć. O jej, zabrzmiało to trochę zbyt drastycznie. Po prostu tęsknię za Nim. Ale tęsknię w inny sposób. Tęsknię za nim... przy mnie. Bo go nie było, nie ma i nie będzie. A jest,  



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz