wtorek, 12 lutego 2013

Dream about dream.

Długo nie pisałam i czuję się, jakbym tak długo nie oddychała. Tak, jestem martwa. 

Marzę, aby odpocząć od koszmarów, od wrzasków i ciemnej nocy. Pragnę dnia. Mojego wymarzonego dnia. Gdyby moje marzenie o marzeniu się spełniło, każda cząstka mnie wołałaby Jego imię,jeszcze głośniej niż teraz. Lecz w podświadomości kryje się strach, który wypuszcza wodze fantazji, aby dręczyć mnie w nocnych snach. I choć wszystko wiem, truję sama siebie moją chorą nienawiścią do siebie. Odbicie w lustrze nie jest moim odbiciem, przez co czuję się okropnie. To, co każdy widzi, to nie jestem ja. Nie jestem mną! To chude, płaskie ciało nie jest mną. To nie ja! Gdyby szczęście zastąpiłoby strach.... Wiem, że czegoś oczekuję. Pomimo wszelkim prawom wierzę w marzenia. To mnie tak niszczy? Rozczarowanie z dnia na dzień rośnie, a marzenia sięgają nieosiągalnego. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz