Trwam w bezkresie. W kończącej się nieskończoności.
I to nie był twój upadek, lecz mój.
Żałosne są moje postanowienia, lecz mimo to z nich nie rezygnuję. I postawiam sobie coraz wyższą poprzeczkę, którą nie wiem, czy przeskoczę.
Przejmuję się każdym twoim słowem, każdym twoim czynem.
Zawsze.
Po raz drugi obudziłeś we mnie ogromną nadzieję, po raz drugi ją uciszyłeś, ale nie zgasiłeś.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz