Siedzenie przy ścianie i obserwowanie świata obok przepełnionego pychą, próżnością i głupotą jest dość ciekawym zajęciem.
Nic nie wiem. Nic nie rozumiem.
Czy mi to przeszkadza?
Dzień jak co dzień. Boję się jutra. Wyłaniam się z łóżka wyglądając jak okropny stwór z koszmarów (a może nim jestem?), idę, żyję z rówieśnikami, próbuję się skupić na lekcjach, wracam, śpię, panikuję, bo nie zdążę nic zrobić, ale zamiast wziąć się do pracy czytam książkę. Taki to już mój los. 'Zawsze można wszystko zmienić'. Nie zawsze, ale można.
Byłam wyrzutkiem społecznym, ale czy jestem? Nie lubię siebie. Brakuje mi czegoś, do swierdzenia, że jest inaczej. Ale idę w dobrym kierunku.
Tęsknię i marzę. Ale ostatnio nie mam na to czasu.
Dzień pomimo moich okropnych i bezsensownych narzekań był fajny. Ale przecież jeszcze się nie skończył, prawda?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz