środa, 28 listopada 2012

things I'll never say



Aby nie mieć złych snów pozwalam sobie marzyć. Świadomie się truję.

Oficjalnie otwieram w moim pokoju kopalnie zużytych chusteczek higienicznych.

Czeka mnie popołudnie i wieczór przy biurku. A może nawet noc...

Nic się nie zmienia. Jest tak jak zawsze. Może mam trochę inne nastawienie. Jestem trochę w lepszym humorze, bo odpoczęłam. Wyznaczam sobie rzeczy, na które czekam (bluza, święta, weekend) co pomaga mi wytrwać jeden dzień składający się z tysiąca dni w szkole. 

Na nic nie liczę. Na nic nie narzekam. Nie marzę. Nie okłamuję się. 
Jedynie oczekuję od siebie... 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz