Miałam piękny, piękny, piękny sen.
Dwa lata temu również miałam sen. O śmierci babci. 7 miesięcy później się ziścił. Dzisiaj miałam sen o czymś innym, o wiele radośniejszym, ale był jakby z przyszłości, ponieważ wszystko działo w nim się pod koniec roku szkolnego. A koniec roku będzie za -około- 7 miesięcy. Choć wiem, że to głupie, czuję dziwne podekscytowanie. Ale ten sen, choć nienormalnie realny, nigdy nie będzie realny. To takie marzenie w pięknym obrazie, które mogłam zobaczyć, śniąc, w błękicie gwiazd.
Gdy jutro przejdę przez próg szkoły, będzie to próg, za którym zostawię realne/nierealne sny.
Bo to niemożliwe...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz