Ciągle wspominam poprzedni piątek, tamten wieczór. Tydzień temu byłam tam, tam, gdzie byłam najszczęśliwszą osobą na świecie, pomimo nieszczęścia. Chore.
Rutyna codzienności. Monotonia życia. W szkole wciąż tak samo. A ja nic nie zmieniam. Bo jak? I co?
Myślałam, że walne tego głupiego, uważającego się na najlepszego i najmądrzejszego chłopczyka, który nieustannie podlizuje się nauczycielom. Agatka kogoś uderzyła. Ha. Ha. Ha. Jakież zabawne. Widocznie mam większą siłę woli, niż sądziłam.
Nie widziałam dzisiaj nikogo z tych, którzy ewentualnie mogą się znaleźć w moich myślach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz