Jak często przeżywam sztuczną euforię. Winę za to ponoszę marzenia.
Dziś kolejny dzień pełen emocji. Ach, jak to głupio brzmi.
Dziś już nie tak fajnie, jak wczoraj. Dziś do skóry dobrały mi się kompleksy. Tak, popularne pytanie 'dlaczego ja?'. Nie mogę narzekać, bo w porównaniu ze złym snem, który trwał bezustannie, teraz, po przebudzeniu, naprawdę nie jest źle. Nie spodziewałam się przecież niczego lepszego, prawda? Więc czemu czuję się zawiedziona? Chyba muszę się powtórzyć, że winę za to ponoszą marzenia. Nie jest źle, naprawdę. Tylko muszę w to uwierzyć. I przestać marudzić. No, no. Jakież wyzwanie.
Koledzy nie mający pojęcia o moim istnieniu zawracają spokój (?) w mej głowie.
Pilnie potrzebuję porządnej książki. I czasu, aby w niej choć minutę dziennie pożyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz