piątek, 29 czerwca 2012

never stop dreaming .

                                                                    the end 
Koniec . 
Koniec jednego rozdziału mojego życia . 
Koniec nieudanego rozdzialu .
Muszę znaleźć w sobie dość siły, żeby wydrzeć ten cały rozdział i spalić w płomieniach pamięci. Zapomnieć. Zacząć od nowa. 

Muszę też znaleźć ludzi, którzy w końcu mi pomogą. 
Mam dość G. Było głosowanie. Klasa dawała mnie zazwyczaj na 2 miejscu, kilka było też, żebym była na pierwszym. Ale był jeden jedyny głos, abym była ostatnia. kogo ? Ahh... mojej niby przyjaciółki.  Cóż za wsparcie. ;/ I było wiele wiele wiele wiele okazji, w których mogłaby mnie wesprzeć, głosować na mnie, wierzyć we mnie i mnie zmotywować. nie wymieniam. Bo tak sie wkurwie że nie będę mogła zasnąć. 

J. Niby też nie wie co sie u mnie dzieje, jeśli sama o tym nie wspomne ale to mnie nie obchodzi. To jej szczęście i dobra samo ocena jest dla mnie lekiem. Wtedy nie myśle o tym jak wyglądam, ani o tym wszytskim innym. A z G. nie da sie o tym zapomnieć tylko trzba to cały czas w sobie dusić. Tylko ona jedzie na całe wakacje do Niemiec. Z kim ja spędze te wakacje ??? 

Na razie postaram się nie skupiać na tych innych wszystkich rzeczach. Żebym mogła w miare spokojnie spać. 

Wiem, że czeka mnie niedługo wizyta w szpitalu i znowu to załamanie. Jeden z bardzo niewielu przypadku, kiedy zaczęłam płakać podświadomie i nie mogłam przestać. 

Ból. Często nagły. Nogi, głowa, brzuch - strasznie boli i to nagle zaczyna. I jeszcze .... żyły. Bolą mnie żyły. P - moją dawną niby przyjaciółkę - też bolą. Musze z niąpogadać żeby sie dowiedzieć czegoś więcej. 

Wygląd. Taak... przy G., o tym sie nie da zapomnieć. No a więc.... czas na krótkie spodenki. Tak, mam chude nogi. Ale aż za chude. Mam ciało anorektyczki. Przeraża mnie  MÓJ widok w lustrze z tymi zapuchniętymi oczami i w samych spodenkach i podwiniętej bluzce. łzy same napływają. Ale lekarz... pomoga mi nie ? Mam czas. Coś zrobie. Musze. Musze. Musze. 

Te ostatnie dni roku szkolnego przespałam. Dzisiaj też. Spałam do wieczora. A myślałam że nie jestem taka zmęczona. Taa... Myślałam. 

Sny. Są normalne. Ale znacznie częściej niż u normalnego człowieka, albo przynajmniej od ludzi z mojego otoczenia śnią mi się złe sny. Ale sen to sen. Wiem, że teraz nie będe miała ucieczki od nich. Była szkołą, były zmartwienia, więc sny... dotyczyły głównie szkoły i to wszystko odizolowywało mnie od moich zmartwień. Teraz, kiedy wszystko powraca, kiedy nie mam nikogo.... boję się tych snów. 

Błagam. Dziękuję.

Musze przestać myśleć. Stop. Wyłączam mój umysł.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz