,,Okres
dzieciństwa nie trwa od momentu narodzin do chwili osiągnięcia pewnego wieku. Nie
jest tak, że dziecko dorasta i odkłada na bok swoje dziecięce sprawy. Dzieciństwo
to królestwo, w którym nikt nie umiera.’’
- Eda St. Vincent Millay
Dziecko. Umiera stare życie, rodzi się nowe.
Dziecko z czasem jest spostrzegane inaczej. Dziecko-nic nie warte.
Dziecko-wojna o życie. Janusz Korczak, wieczny bohater w oczach dziecka,
stworzył wolność w niewoli. Dostrzegł po
raz pierwszy prawdziwe życie tkwiące w młodych, przepełnionych smutkiem oczach.
Młode, niewinne oczka na których mści się cały świat, które otacza zło, kaleczy
ból, do których wbija się cierpienie. To wszystko nie wypłynie, nie opuści tych
oczu, gdy staną się dorosłe. To wszystko zostanie idealnie skryte pod osłoną
kłamstw, ale będzie rosło wraz z nimi, rozwijało się, powiększało, bolało.
Nie ma podziału na osobę dorosłą i osobę
młodą. Są ludzie. W każdym człowieku kryje się młodość. Dorosły człowiek to
dziecko, tyle, że już nauczone przez świat, zaradniejsze, bardziej wytrzymałe
ze względu na to, co przeszło. Każdy człowiek w środku jest młody. Nie ważne,
jaki jest na zewnątrz. Prawdziwa osoba składa się z uczuć. To, co widzimy jest
tylko przebraniem.
Stworzono prawa. Czas zastanowić się nad tym,
czy przebiją się przez mgłę zła i obojętności, aby ich jasne promienie
ociepliły przemarznięte bólem życie.
Prawo do szacunku. Gdzie jest ten szacunek?
Gdzie się schował ten dar, który ofiarujemy drugiej osobie? Gdzie? Człowiek
niszczy człowieka. Tylko, że może to właśnie ten człowiek, który rzekomo nie jest
tak ważny, jest nadzieją. Dbamy o nadzieję. Dlaczego więc nie dbamy o
największą nadzieję na lepsze jutro – o dzieci? Dzisiaj jest mało szacunku.
Każdy uważa się za najlepszego, więc inni nie są dla niego ważni. Powstaje nowe życie. Nowa nadzieja. Nowy
człowiek. Dziecko. Tylko, że nie jest szanowane. Jeśli ktoś myśli, że wszystko
już zrobił… to dlaczego dzieci się kaleczą, sięgają po trucizny, niszczą
siebie, zabijają i powoli umierają odosobnieni, w samotności? Dzieci potrzebują
miłości i szacunku, choć udają, że tak naprawdę się cieszą, jeśli np. rodzic
się nimi nie przejmuje i ukrywają swoje zawstydzenie spowodowane przez kogoś
dla kogo szacunek jest odległą rzeczą. Dzieci, jak to zauważył Janusz Korczak,
,,mają sto masek’’. Maska zakrywająca to, co dusi nas od środka. Jednak czasami
trudno jest utrzymać tą ciężką, niewygodną maskę na zranionej twarzy dzieci,
mojej.
Pomoc. Szacunek. Dzieci potrzebują tego
uczucia, które ma szanowana osoba. Szanujmy, pomagajmy, wspierajmy, kochajmy.
Często w szkole, w domu, na ulicy, w bałaganie życia jest gubiony ten szacunek. Dzieci są
wyśmiewane, dołowane, niszczone. Choć udajemy, że dla nas nic to nie znaczy,
wszystkie słowa i czyny wbiją się do naszej, dzieci, pamięci okaleczając na
zawsze nasze życie. Dziecko, które jest na każdym kroku wyśmiewane, upokarzane
nie może normalnie żyć. Dziecko dusi się od środka każdym słowem i każdym
czynem. Śmiechy, szyderstwa, wyzwiska w straszny sposób opętują nas ze
wszystkich stron, a maskę, która jest dla nas za ciężka, jeszcze trudniej jest
utrzymać. Szanujmy siebie nawzajem. Czy rzeczywiście musimy wyśmiewać się z
cudzego nieszczęścia, psuć życie innemu? Szanujmy dzieci. Szanujmy życie.
Prawo do niewiedzy. Od lat człowieka nęka
niewiedza, pragnienie poznania wszystkiego. Dzieci potrzebują przewodnika,
który przejdzie z nimi po dobrej ścieżce życia. Nie wiemy jaką ścieżkę wybrać.
Nie wiemy, gdzie jej szukać, gdyż jest doskonale schowana pośród mieszanych
uczuć i niepewności. W szkole wszystkiego się nie nauczymy. Szkoła nam pomoże,
nauczy wielu rzeczy. Ale nie nauczy nas jak żyć, nie wskaże nam dobrej drogi.
Potrzebujemy kogoś, kto nauczy nas uczuć. Pokaże odróżnić dobrą drogę od złej. Nie
karzcie nas za to, że popełniamy błędy i nie potrafimy się poprawić. Pokażcie,
nauczcie nas jak błędów nie popełniać, jak załatać dziury stworzone złem na
naszym cienkim materiale zwanym życiem. Od pierwszych dni tworzymy materiał,
staramy się jak najlepiej. Nauczcie nas jak dobrze go szyć, jak załatać w nim
dziury. Mało wiemy. Próbujemy wzbogacić naszą wiedzę obserwując was i świat. W
ten sposób tworzymy swój własny. Pokażcie nam, udzielcie lekcji jak być dobrym,
a wtedy my taki świat stworzymy. Gdy pokażecie nam zło, stworzymy świat zły,
gdyż tak nas nauczyliście. Zaczynamy od jednej nitki. A od was zależy to, czy
dalej nasz materiał życia będziemy szyć czarnymi, czy białymi nićmi.
Prawo do niepowodzeń i łez. To prawo dalej
kryje się w szarej mgle i nie docierają do niego jasne płomyki dobra. Bądźmy
tymi płomykami, które je wyzwolą. Uczymy się na błędach. Każdy. Każdy popełnia
błędy, każdemu czasem się nie powiedzie, każdemu z twardych skał oczu wypłynie
smutna kropla łzy. Lecz te łzy tkwią głęboko i tylko wielki smutek wypycha je
na zewnątrz. Nie stwarzajmy smutku, nie wywołujmy łez. Pamiętajcie o tym, że
dziecko jest wrażliwe. Zaczyna się uczyć i minie dużo czasu, aż dość dużo się
dowie. Popełnia błędy. Jednak nie możecie nas za to karać. Musicie pamiętać o
tym, że wy też je popełniacie. Popełniamy błędy, aby wyciągnąć z nich wnioski.
Przez to się uczymy. Nie możecie sprawiać, że boimy się błędów. Przez strach
przed niepowodzeniem będziemy żyć w ciągłej niepewności, stresie i obawach.
Będziemy bać się łez kiedy będziecie nas za nie karać. Ludzie stwarzają, że
dzieci boją, a co jeszcze gorsze-wstydzą się łez. Płacz. Płacz jest wyznaniem
naszych uczuć. Kropla łzy wyciśnięta z przesiąkniętych smutkiem oczu musi
czasem wypłynąć. Każdy płacze, gniewa się, że nikt nie wytrze jego łez kojącym
uśmiechem, a jednocześnie wywołuje łzy u innych i się z nich śmieje. Czasem mu
się nie powodzi i brakuje mu wsparcia, a jednocześnie nie wspiera innych. Bo po
co? Nikt nie wspiera mnie, ja nie wesprę nikogo. Tak myślą miliony ludzi.
Musicie znaleźć w sobie tą skrytą dobroć i sprawić, że te myśli się zmienią.
Jeśli pokażecie to dzieciom, one wyrosną i te myśli będą zupełnie inne. Dzieci
potrzebują kogoś, kto się z nich nie wyśmieje, lecz nauczy nie bać się łez ani
błędów, ale też u nich tych łez nie wywoła.
Prawo do upadku. Dzieci chodzą po świecie
słabymi, młodymi nóżkami i nie zawsze potrafią utrzymać się na trudnej drodze
życia. Upadają. Same często nie potrafią jeszcze wstać, dlatego potrzebują
kogoś kto poda im dłoń nadziei i razem z nimi przejdzie pierwszy skrawek drogi
oraz ochroni je przed następnym upadkiem. Upadek. Bezsilność. Ból. Proszę, złagodź ten
ból. Ukoj ranę najlepszym lekiem - miłością. Niech twoja miłość mnie wyleczy,
niech poczuję jej przyjemne ciepło wchłaniające się w moje martwe uczucia.
Wstydzę się upadku. Wstydzę się moich grzechów. Wstyd jednak ich nie hamuje,
choć tak bardzo tego pragnę. Proszę, przytrzymaj mnie, gdy stąpam po trudnej
drodze życia, gdy tracę siły, aby iść dalej i nie pozwól mi upaść. W zamian ja
ci odwdzięczę się miłością. Nie śmiej się ze mnie, gdy upadnę. Ja nie będę
śmiać się z ciebie. Dzieci wstydzą się tego, że są takie słabe, że nie potrafią
się utrzymać na krętej i niezrozumiałej dla nich jeszcze drodze życia i
upadają, lub czasem zbaczają z tej drogi, aby wybrać tę prostszą i łatwiejszą,
gdyż ta jest dla nich za trudna, przez co grzeszą. Za to wszystko się wstydzą,
gdyż nie są takie, jakie chcesz, żeby były. Naprawdę usiłują same wspinać się
po swojej własnej drodze, a gdy upadną lub z niej zboczą, boją się. Boją się
twojej reakcji. Strach ich tłamsi, zamienia się w wstyd. Życie jest dla nich
wspinaczką. Gdy nie mają odpowiedniego sprzętu trudno jest im się utrzymać i
podołać zadaniu. Ja sama nie dam rady się wspiąć, uchronić się przed upadkiem.
Nie dam rady. Jestem za słaba. Ochroń mnie. Proszę.
Wspinam się. Próbuję.
Próbuję się utrzymać. Ale jednak czasem spadam. Powstaje rana. Rana nie zagoi
się sama. Wylecz ją swoją miłością. Czuję strach przed upadkiem. Ten strach
mnie dusi. Uwolnij mnie od niego.
Naucz mnie jak wstać,
jak naprawić swój błąd. Pokaż mi, że nie stało się nic złego, że rana się
zagoi, a ty w tym pomożesz; że będziesz przy mnie, nawet gdy co chwilę będę
upadać.
Prawo do własności. Mam
do tego prawo. Nie chcę się dzielić niektórymi rzeczami. Mam je tylko dla
siebie. Niektórych się wstydzę, wstydzę moich problemów. Boję się podzielić z
tobą niektórymi sprawami. Pozwól, że zachowam je tylko dla siebie. Musisz
nauczyć mi się ufać. Nie musisz się bać, gdy odpowiednio nauczysz mnie jak
odróżniać czerń od bieli, jak pokażesz mi różnice między tymi kolorami.
Będziesz mógł mi zaufać, ponieważ będziesz wiedział, że nie zrobię nic
niewłaściwego.
Zaufanie. Zaufanie
skryło się w ciemnej mgle brudnej rzeczywistości. Wepchali je tam ludzie,
którzy ranią, krzywdzą i okłamują. To wszystko stało się z czasem. Powoli nasze
zaufanie kryły macki okropności życia, aż zniknęło w nich zupełnie. W czarnej,
złej mgle. Zaufanie u dzieci jeszcze jednak nie jest skryte. Trzyma się osób,
którym jak na razie ufa. Ono ufa, inni też muszą zaufać mu. Macki szarej mgły zła
jeszcze nie dopadły dzieci. Ani też płomyki dobra nie świecą wystarczająco
jasno. Jeśli dorośli nauczą dzieci odróżniać biel od czerni, dzieci będą
wiedzieć co można robić. A wtedy mogą mieć coś, co mają tylko oni. Swoich
przyjaciół, swoje miejsce, swoje rozmowy i swoje własne życie. Dzieci muszą
mieć swoją własność. Potrzebują własnego miejsca, własnej przestrzeni, gdzie
będą mogli ukryć swój dziecinny i beztroski świat z dala od trudnego, dorosłego
życia i ludzi, którzy mają nad nimi przewagę. Dlatego dziecku trzeba zapewnić
prywatność. Potrzebuje mieć swój pokój, jakąś swoją własną rzecz, do której nie
będzie miał dostęp nikt inny. Niech ma swój własny, jasny świat bez żadnych
problemów i zmartwień. Niech schowa się w nim, kiedy będzie chciał. Niech będzie
wiedział, że zawsze do tego świata może powrócić i nikt mu niego nie zabierze.
Niech będzie miał miejsce, w którym będzie mógł się ukryć przed całym światem i
ukryć przed smutkiem. Niech w każdej chwili schowa się w kolorowej łące, niech
wesołe promienie wysuszą mu łzy, niech będzie z dala od problemów, niech ma
swój własny świat.
Prawo do tajemnicy. Mam
pewne tajemnice, które kryję głęboko w sobie i nie chcę, aby ktoś się o nich
dowiedział. Mam swoje myśli i wspomnienia schowane głęboko, głęboko w sercu,
które będą mi towarzyszyć przez całe życie. Mam coś. Mam tajemnice. Tajemnica
jest tylko moja. To jest mój skarb, lub też tykająca bomba, która we mnie
wybucha. Ale to jest tylko moje. Czasem jednak potrzebuję wyrzucić z siebie
niektóre rzeczy. Boję się, że powiem je niewłaściwej osobie, że zaufam komuś,
komu nie należy ufać. Potrzebuję się dowiedzieć, komu mogę o czym powiedzieć i
czy mogę. Czasami nie mogę wytrzymać z moimi zmartwieniami, z moim najgłębszym
sekretem. Czy mogę komuś powierzyć mój sekret?
Dzieci chowają głęboko w
swoim świecie sekrety. Inni nie mogą próbować ich znaleźć, ani zakazać tego
dzieciom. Nie mogą zniszczyć tych
kryjówek, ani tajemniczego świata stworzonego z przeżyć, wspomnień, myśli,
pragnień. Dzieci, tak jak wszyscy mają swoje tajemnice. Należy to uszanować.
Tajemnica. Skryte uczucie, niedostępne dla nikogo, budzące strach, wstyd, ból
lub radość. Nikt nie może odebrać dziecku tajemnicy. Tajemnica to własność.
Należy jednak pamiętać, że czasem sekrety niszczą dziecko, gdyż nie może z nimi
samymi wytrzymać. Niektóre uderzają sprawiając ogromny ból. W tedy trzeba pomóc
dziecku. Nauczyć komu może zaufać. Nauczyć jak sobie poradzić. Nauczyć poznawać
ludzi. Także być przy nim i złagodzić cierpienie. Dziecko wstydzi się czasem
powiedzieć swojego sekretu, ponieważ się boi. Strach, a także ból wspomnień i
mrocznych sekretów niszczą dziecko. Trzeba mu pomóc, oszczędzić nieco bólu, dać
mu radę i pamiętać o tym, że tajemnica jest tajemnicą. I taką ją pozostawić gdy
się ją pozna.
Prawo do radości. Boję
się uśmiechnąć. Boję się pokazać, że jestem szczęśliwa. Boję się, że ktoś mi tą
radość odbierze. Strach przed odebraniem mi uśmiechu powiększa się i powoli
sama tracę radość. Czasem trudno mi jest też znaleźć ją w smutnym życiu. Gdy ją
znajdę, gdy moja twarz stanie się piękna, gdyż będzie przyozdobiona radosnym
uśmiechem, boję się, że ktoś sprawi mi ranę na moim uśmiechu, a on wtedy zakrwawiony
zaniknie. Nie odbieraj mi uśmiechu.
J. Korczak pisał – ‘’dziecku
potrzebna jest jasność szczęścia i ciepło miłości… Niech dzieci się śmieją,
niech będą wesołe.’’ Dziecko otwiera oczy. Otwiera oczy na świat. Stawia
wyzwanie życiu. Niech pierwszym widokiem, jaki ujrzy będzie uśmiech. Niech
pierwszym uczuciem, jakie poczuje będzie radość. Niech ciepło wesołej miłości
wchłonie się w dziecko. Niech się rozwija i powiększa razem z nim. Niech to ciepło
zawsze ociepli przymarzniętą smutkiem duszę dziecka, niech jasne płomyki
radości oświetlają dziecku drogę przez życie. I niech ich nigdy nie przysłoni
zło.
Iskra radości pojawia
się w oczkach dziecka i znika. Pojawia i znika. Znika. Ludzie odbierają ją z powodu
zazdrości. Wydzierają z oczu sprawiając ogromny ból. Nie mamy prawa do radości
w dzisiejszym świecie. Z zazdrości człowiek człowiekowi może odebrać wszystko,
co posiada. Wszystko. Nie zabierajmy uśmiechu, lecz dawajmy. Nie rańmy, lecz
pomagajmy. Utrzymajmy razem ten słodki, niewinny uśmiech dziecka
rozprzestrzeniając go. Rozprzestrzeńmy uśmiech miłością. Rozpalmy młode
iskierki radości, sprawny niech zamienią się w ogień radości. Nie ugaszajmy go.
' success is how high you bounce after you've hit rock bottom. '
' you're incapable of being loved or even attracting love until you truly learn how to love
yourself . '
* Powyższy tekst ( nie licząc tych cytatów po angielsku ) to mój tekst, mój, tylko przeze mnie napisany o prawach dziecka. Nie wiem czy jestem zadowolona. Ale w końcu skończyłam to pisać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz