. . . Nagle podbiega do mnie na pierwsze spojrzenie duży lis . Wyciąga niesamowicie długie pazury . Próbuje je we mnie wbić . Ja próbuje go odepchnąć . Jednak jego długie, ogromne cielsko i groźny łeb nie mogą się równać z moim drobnym ciałem . Przychodzi mama . Zabiera mnie do ogródka, męczy się z potworem . Ja biegne do taty . Ten nie wydaje się być zainteresowany i nie odrywa wzroku od komputera . Błagam go . Schodze z powrotem . Drzwi się otwierają . Mama ? Odruchowo gonie do drugiego pokoju i próbuje zamknąć drzwi . Ale jest już za późno . Drzwi nagle popchało coś mocnego . -chyba- wypadły pod wpływem natarczywych, wściekłych uderzeń . To wszystko dzieje się w ułamku sekundy . Potwór rzuca się na mnie, ja zaczynam się przewracać . Długie, ostre pazury wbijają się, jak w coś, na czym można się zawiesić, w moje plecy . Przeszywa mnie ból . Leże . Otwieram oczy . Jednak mimo tego, że wróciłam do 'świata', nie uwolniłam się z koszmaru . Teraz już niewidoczny potwór nadal jest na mnie . Czuje ciężar jakiegoś ciała, które mnie przygniata . Z tyłu nadal czuję straszny ból . Nie mogę się ruszać . Coś mnie przygniata . Tylko, że nic nie ma . Jednak czuje . Przez chwile z szoku nie mogłam się poruszyć . Zebrałam jednak siły,pokonałam ból ( musze zobaczyć czy przypadkiem nie mam na plecach jakiejś rany . Tak dla pewności . ) . Już mnie nic nie przygniatało . Te miejsce na plecach jednak bolało . Bolało nie od jakiegoś udeżenia czy coś . Bolało tak, jakby ktoś mi wbił pazury . Powoli wyzwalałam się z koszmaru . Gdy mi się udało zaczęłam sapać . Z szoku, ze zmęczenia, z bólu... Ze strachu .
Czy to możliwe żeby mój mózg był zdolny do takiego czegoś ? I moja wyobraźna ? Że aż chociaż nie śpie, jestem w koszmarze . ?
Niedługo mam wizyte u psychologa .Psychiczna agatka . Fajnie ; (
Ale moge iść, moge gadać z jakimś głupim człowiekiem, który będzie mnie miał za wariatke . Tylko BŁAGAM błagam ... niech się uwolnie od tych snów !!! ; (((
Wczoraj w szkole strasznie . Tak poprostu strasznie . Nie wytrzymuję . Nie mam nikogo . Zwariuje . Powracają stare, straszne czasy ;(((((
Uderzyłam się wczoraj o róg stołu . Tak więc do mojej kolekcji wgnieceń i gól na czole dołączyło jeszcze jedno, duuuuużee wgniecenie . Zaraz przy guli zafundowanej mi przez klamke w gim . i otwierającego drzwi chłopaka, gdy ja akurat wracałam z wf . Biało, światło, huk, śmiech , ból . Tak to wspominam . Teraz moje czoło jest falowane, a po prawej stronie jest duże, dalej bolące mnie 'wgniecenie' i gula . Tak sie moje czoło kończy . Gniecenie i ta gula zajmują połowe mojego czoła . AŁ. ;(
Wczoraj wyruszyliśmy na zakupy do Zgorzelca . Nie było źle . właściwie fajnie :) Oglądaliśmy meble, taaakie faaajneeeeeeeeeee weźmiemy . I będziemy mieli ładny, nooowoooczesny salon :)
Brat kupił sobie jakieś małe gówna za ok. 100 zł . Młodsza siostrzyczka dostała do różowej poduszki w kształcie serca ( z falbankami i z kopciuszkiem), różową piłeczke z ... podróbą Hello Kitty . No cóż . Ucieszyła sie przynajmniej . Ja chciałam coś innego jej kupić, ale już mnie ubiegli z chińską piłeczką . -.-
Moje zakupy:
- ciemnoniebieskie spodnie ( nie dżinsowy niebieski, tylko taki teen ) za 30 zł ( ; ooo )
- luźny i cienki. białt t-shirt z pomarańczową ... błyskawicą . ? zaa... za drożej . xd
- krótki różowy t-shirt ( neonowy ) .
Malwiny:
- jakby 'dżinsowaaa' taka .. bluza/ cienka kurtkeczka na zamek, ale z materiału . Na mnie zaduża ;(
- taka koszulka granatowa .. taka dziewczęca . Mi sie osobiście nie podoba, ta mówi że jest śliczna .
- brzoskwiniowa koszulka
Co jeszcze chciałąm:
- neonowe żółte trampki lub turkusowe .
- i cooooooś jeszcze ale czasu nie było ;(
Mama do mnie przychodzi w nocy . Wykoszystuje to, że nie jestem przytomna i każe mi łykać okroooopne jej eliksiry . Fuj . Pozwalam jej się mnie przytulić, pogłaskać po głowie . Pozwalam sobie wrócić do czasów tego dzieciństwa, gdzie wszystko miałaś gdzieś . Tymbardziej, że wrzeszcze, bo nękają mnie koszmary .
Dzisiaj do szkoły nie poszłam .
Zabije justyne ! Kurva idiotka jedna ;/
Ehhhhhhhh ! ; (
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz