środa, 22 sierpnia 2012

brak tytułu dla dzisiejszego dnia. 

Wczoraj nagle rodzinka zebrała się do Zielonej, więc i mnie porwano od Gabrieli. Dowcipny wujek, focus - kino, filmy, kwaśny żelek, i łaadni chłopcy (jeden nawet się na mnie -lub na siostre, co jest bardziej prawdopodobne, ale wmawiam sobie, że to byłam jednak ja- patrzył), burza. Dzisiaj zostałam obudzona przez okno, które otworzyło się (i mało co nie wypadło, bo coś się tam popsuło) pod wpływem silnego podmuchu wiatru. Potem nagle wyszło słońce, co mnie zaskoczyło. Wiadomość o śmierci sąsiada.
 Cały dzień z przerwami myję białe, strasznie brudne drzwi. Jestem strasznie zmęczona. Oglądając Dom nie do poznania popłakałam się kilka razy ze względu na wyjątkową rodzinę, jaką miałam przyjemność oglądać. Adoptowane dzieci bez rąk, nóg, całe poparzone, ze zmarłym bratem lub jeszcze z czymś innym. Najbardziej zwróciłam uwagę na 12-latke, która jako niemowlę została poparzona i straciła dużo skóry. Rówieśnicy nazywają ją potworem i boją się do niej zbliżyć. Piosenka dla niej była piękna, choć może nie wiele rozumiałam. Można się domyślić o czym była po paru słowach. Jej wygląd może przerażał, ale też wywoływał łzy i wstyd za siebie. 'Nie oceniaj książki po okładce'. Tak jak ja, kocha książki. Nie dziwię się. Są dla niej ucieczką od świata. Co ja bym dała za ponad 1000 książek- nowych, przeróżnego rodzaju, grubych (wolę grube, gdyż jesteś w innym świecie na dłużej). Ach. 

Słowa znowu zaczynają boleć. Otwiera się moja stara rana, która przez wakacje zdążyła się nieco wyleczyć. Boże, jak ja nienawidze swojej siostry. Ja, płącząca siedząca/klęcząca na podłodze, ona wrzeszcząca i rzucająca we mnie ćwiczeniami. Co ja poradze, że przypomniało mi to, jaka czuję się mała, bezbronna i niekochana? Co ja poradze na to, jak zareagowałam na niesprawiedliwą interwencję mamy? Boże nie wytrzymam. To głupie, bardzo głupie, ale sprawia, że czuję się strasznie. Strasznie. 

W oczach iskrzą się łzy. Cały dzień. Co ze mną jest nie jestem w stanie określić. Nawet nie jest mi głupio, że płaczę. Poczułam się jak malutkie dziecko, bo niedawno byłam potraktowana tak, jak kiedyś, gdy byłam bezbronna. Dziecko ma prawo do łez, przecież sama o tym pisałam. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz