Nowy stan umysłu.
Nikomu tego nie mówię, ale wolałabym las, zachody słońca nad Bałtykiem niż duszną Chorwację. Marudziłam. Tak, tak. I niesamowicie się cieszę, ale... nie wiem czy wytrzymam przy panującej tam duchocie. Ale nie marudze. Co do tego, to wierzę. Wierzę i to jest złe. Szkoda mi mojego psa, gdyż porzucamy go na tydzień do Rakowic.
Głupio mi. Malwina jeśli to czytasz (mam nadzieję, że nie, ale jeśli..) to wiedz, że cie rozumiem, choć to troche dziwne. To, co przechodzisz. Nie zapominaj, że ja całe lata spędziłam sama i włożyłam ogromny trud w to, żeby wypowiedzieć słowa, a uciszyć myśli. To z chłopakami, to, że nie możesz znaleźć osoby podobnej do ciebie itd. itd. Błagam nie śmiej się ze mnie.
Mam pecha. Zapomnieć.
A może to jest szczęście?
Odwróćmy wszystko o 180 stopni i spójrzmy na to do góry nogami.
Nie mogę narzekać. Mogę jedynie przepraszać Boga, że nie doceniam tego, co mam. Staram się. Naprawdę.
Mam mało znajomych. Czeka mnie wizyta u psychologa. Nie jestem lubiana. Ani ładna (okrągła). Mam okropny charakter. Nie jestem dobra w niczym. Za często się mylę.
- Odwróćmy wszystko o 180 stopni.
Wszystko można odwrócić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz