czwartek, 25 października 2012

just enjoy this shit



Jestem głupim, okropnym leniem. Zapowiada się długi wieczór z biologią i Robbim W. i jego piękną, acz tylko i tylko mnie nie wpadającą w ucho, a którą się trzeba nauczyć na pamięć na jutro piosenką.

Cały tydzień sprawdziany. Codziennie. Jak ja to kocham. 

W dzień nie moge normalnie funkcjonować, bo łażę jak jakieś nie wiem co i jedyne co dobrze robię to czynność zwana spaniem, a wieczorem nagle jakimś cudem odżywam. A rano witają mnie lima pod oczami. 

Lekarz. Ugh. 
Cisnęło się we mnie dzisiaj emocji, oj cisnęło. Ku mojemu zaszkoczeniu, gdy wróciłam ze szkoły, wybuchłam wielkim płaczem (?). 

Tak sobie myślę. I myślę, że żałośniejszej ode mnie osoby nie ma na świecie. 

Biorąc pod uwagę to, jak się w dzisiejszym świecie żyje, lepiej nie myśleć. Szkoła, lekcje, noc, szkoła, lekcje, noc, a w weekendy książka. Lepiej nie skupiać się na swojej aktualnej sytuacji. 

Szkoła, lekcje, noc. 
Okay.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz