Zgodnie z planami, wczoraj były zakupy. Siostra nieco więcej kupiła, ale mniej więcej za tą samą cenę (najwidoczniej nie umiem korzystać z promocji). Tak mi się podoba mój nowy sweterek (jasnoróżowy, z 'wyćwiekowanym' krzyżem) tylko jest zaduży (oczywiście). -Mała odmiana, piszę o czymś tak nieważnym jak ubraniu. Można się w tej galerii pogubić. Małe miasteczko w budynku/biedniejsze uliczki w Chorwacji -z tym można skojarzyć. Moje ulubione 'jogo' stoisko z zimnymi jogurtami (raczej lodami, ale niech im będzie) i dodatkami - mmmm. - Dzienna dawka małoważnych rzeczy, które jednak chcę zapamiętać, więc tu o nich spominam.
Znowu odwiedził mnie w śnie. Mogę przedłużać noc, nawet gdy słońce (ach ta wiosenna grudniowa pogoda) już dawno wstało. Ale sen wtedy zamienia się w malowane marzenia, a to nie to samo, gdyż już ma się świadomość ich fałszywośći.
Dzisiaj wyjątkowo mocno zrozumiałam, że sama siebie łudzę i wyjątkowo mocno uderzyła mnie rzeczywistość. A więc mam zamęt. Chcę się utrzymać na ziemi, ale jednocześnie wznoszę swe skrzydła wyobraźni ku niezmierzonym przestworzom marzeń.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz