Brakuje mi kogoś.
Już nie wspominając o nim. Niby wszystkie koleżanki są fajne ale żadna nie na tyle, aby mi pomóc, poprawić humor itd., tak, jak powinna robić przyjaciółka.
Muszę zmienić podejście i pozytywniej patrzeć na świat. Wygrzebać się z tej 'skorupy' jak to nazwał tata w swych mądrych kazaniach. Nauczyć patrzeć optymistycznie i za każdym razem, gdy czymś zanadto się przejmuję, sumiennie mówić sobie teksty w rodzaju 'fuck this shit' lub 'relax.'
I oszukiwać siebie, że będzie lepiej, że nic się nie stało, że nie jest tak źle, a potem wybaczać sobie te kłamstwa. Żyć z dnia na dzień.
Ładną dziś mamy pogodę....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz