niedziela, 30 grudnia 2012

No rain no rainbow.



O, słońce zachodzi. Daje początek mojemu dniu. Dniu marzyciela. Zachodź czym prędzej.  Czekam na mój jasny dzień. Żegnaj dniu, który dla mnie jesteś jedynie ciemną nocą. 

Nie mogę uwierzyć we własne szczęście!!! Jestem najszczęśliwszą kobietą na świecie!!! Jeszcze wczoraj miałam to, co dzieje się teraz, za nierealne. Nie uwierzyłabym. Nadal nie wierze! Ale jednak. Pisałam z obiektem mych snów, myśli i marzeń od 22:55 do 3:30!!! I dziś znowu od 16:08 do 18:40!!! Naprawdę?! Uważa, że jestem ładna, lubimy te same zespoły, uwielbiamy czytać. - Piszę, ponieważ muszę zapamiętać. Nie wierzę, nie wierzę, nie wierzę!!! Jest dla mnie przecież za piękny, za lubiany, za fajny... Jestem tak niesamowicie szczęśliwa! 
Nie spałam prawie całą noc, gdyż motylki (za łagodne jak na motylki, raczej jakieś potwory) tańcowały w najlepsze w moim brzuchu. Czułam się tak, jakby ktoś mielił mnie od środka. I tak do teraz. Cały czas! O 23 zamieniłam się w piszczącą, skaczącą idiotkę z nogami z galarety. Po południu popadłam w dziwną histerię. Trzęsłam się, płakałam. Myślałam, że  już ani razu nie będziemy pisać. Teraz znów jestem niesamowicie szczęśliwa i jak na chwilę obecną, zwykłe rozmowy mi wystarczają. Człowiek pod wpływem zauroczenia rzeczywiście zamienia się w idiotę...

'Ja płakałam, a ty się uśmiechałeś' - zmienię znaczenie i 'płeć' słów Szekspira. 

Ach!

' Szedłem, gdzie słodkie ciągnęły mnie tony, lecz pieśń przebrzmiała.'
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz