Potem troche pospacerowałam z G. Jak wracałam, zobaczyłam W. i Igora ( którzy -mam nadzieję- pamiętają mnie z orlika. ) . Chyba już się znamy z widzenia. xd
Zasypiając myślałam trochę o pewnej o sobie. I śnił mi się piękny piękny piękny sen! Niestety budziłam się od wczesnego rana i nie mogłam śnić dalej. Więc do 9 majaczyłam, próbując powrócić do snu. Był taaaki piękny! Po nim mam nadzieję. A to jest najgłupsza rzecz. Nie ma nadziei. Choć jest.
Teraz próbuję wywnioskować coś z tego snu, przetłumaczyć go sobie i zapamiętać go jak najdłużej. Niestety to jest strasznie trudne. Pamiętam tylko momenty. Tak. Pięknych ( takich nie miałam - to pierwszy raz... no może drugi... bo ten z Babcią jeszcze był ) pamiętam jak przez mgłe, straszne pamiętam, jakby zdarzyły się naprawdę.
Co on mógł znaczyć? Co mam o tym myśleć?
Ahh .... mam pewien głupi plan. Ale mam. Jestem głupia. Ale ten sen tak na mnie działa.
Mam nadzieję, że udami się znaleźć ładowarkę bo nie wytrzymuje bez telefonu. To nie tak, że jestem jakąś idiotką chodzącą z komórką. Całymi dniami leży gdzieś na biurku. Ale musze sie w końcu dodzwonić do G. bo ona nie raczy. ; /
Dzisiaj muszę pójść do biblioteki ( chce się wczuć, żeby napisać opowiadanie kryminalne na konkurs. ha. ha. ), na spowiedź i gdzieś po 20, przed 21 pójść koło orlika. Taak ooooooo tylkooooo.
| Kocham las. I takie widoki. Coś się ze mną dzieje. Ale już wole taki krajobraz. Może to przez Zmierzch? Albo to coś, co kryje się w tych tajemniczych lasach. |
| Kiedyś znajdę takie miejsce. |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz