Tematy jak najbardziej pasujące do ogółu.
Wczoraj odwiedziłam deszczowy i pochmurny Wrocław. Strasznie nieprzyjemna kontrola -na szczęście mili lekarze, którzy cudem mnie nie zabili-, sernik i koktajl oraz biała, dobra fanta w szpitalnym barze i nabycie turkusowego sweterka oraz - w przypadku mojej siostry- koszulki składającej się z 2 kwiecistych falbanek i zamka w Pasażu Grunwaldzkim; spóźniony obiad w Rakowicach pośród cząstek pokrojonej świnki. Gdy wróciłam do domu, padłam na łóżko. Zmęczona bardziej psychicznie, niż fizycznie. Obudziła mnie siostra, abym przymierzyła nasze skromne zakupy. A potem widząc jak wygląda w nich ona, a jak ja, znów padłam na łóżko niemo krzycząc popularne hasło 'to niesprawiedliwe'. Nie wiem ile czasu minęło, bo moje majaki nie pozwoliły mi się zorientować, gdy ponownie zostałam obudzona przez mamę i siostrę. Byłam pocieszana przez ok.1h. O dziwo również przez moją piękną, starszą siostrę. Czułam się strasznie nieswojo, gdyż osoba, którą wkurza nawet sam mój widok, była dla mnie dziwnie... miła. I pierwszy raz w życiu przeżyłam takie posiedzenie kobiet - i jednej niestety dziewczynki - z rodziny. Ale 'na szczęście' następny - dzisiejszy- dzień nie kazał mi się dziwnie czuć, gdyż wszystko wróciło do normy.
Jednak ta rozmowa dała mi trochę do zrozumienia. Skoro nie lubię siebie i nie jestem w stanie się polubić przez lata poniżania mnie przez wszystkich, polubię tą osobę, w którą się zmienię. Metamorfoza będzie wymagała dużo pracy, gdyż nie chodzi o zewnętrzną stronę, tylko wewnętrzną.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz