Tak długo wymagano ode mnie dorosłości, traktowano mnie jakbym miała więcej lat, nie pozwolono mi nacieszyć sie zwykłym dzieciństwem, które było dla mnie koszmarem, że ja sama zaczęłam wymagać od siebie dorosłego zachowania, a jeśli pozwalałam sobie na dziecinność byłam na siebie zła. Zła więc jestem, że nie potrafię doścignąć dorosłych, że nie potrafię być na tyle dorosła, żebym się sobie podobała. Sam fakt, że wspominam o dorosłości w taki a nie inny sposób jest niezmiernie dziecinny, co nie mogę sobie wybaczyć. Ale ja przecież nie wspominam. Ja nie mam dzieciństwa. Ja mam wyrzucone wspomnienia. Nigdy nie wspomnę ich tu, ale w myślach mi się pojawiają. Niestety. Kryje się we mnie spragniona smaku innego świata nieśmiała dziewczynka, której nie lubię.
Muszę uciec spod więzienia nierealnego świata. Będzie dla mnie to tak trudne, jak narkomanowi wyzwolić się od uzależnienia. Ja jestem narkomanem wchłaniającym w siebie coś, przez co przenoszę się w inny, pożądany świat, a potem cierpię. Muszę stworzyć swoje własne życie, którego nie miałam, bo chowałam się w świecie książek.
I przestać być taką pieprzoną idiotką.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz