Jutro jadę na kontrolę. Muszę przygotować się na tą falę uczuć, ale nie mogę. Odciągam to czytając, oglądając. Byle tylko o tym nie myśleć. Niestety. Wytrzymam? Nie. Raczej nie.
O 6 wyjazd. Może dopiero co wyrwane ze snu słońce, ptaki a wraz z nimi świeże powietrze mi pomogą. Na inną pomoc nie ma co liczyć.
Skoro jedzie też siostra, będę musiała męczyć się we Wrocławskich galeriach. A może... to ma mi poprawić humor? Cóż.
Wczoraj miałam piękny sen pomiędzy koszmarami, w których walczyłam o życie.
Biorę te tabletki uspokajające... Tylko nie wiem czy to coś daje. Może szybciej zasypiam... Nawet nie wiem. Ten stan w który popadam po nich nie pozwala mi się zorientować. Kiedy położę się do łóżka od razu męczą mnie majaki. Najpierw same pogubione myśli wirują, a potem majaki, których nie można nazwać snem. Albo to, albo koszmary. Co wybrać? Ani to, ani to nie pozwala mi spokojnie spać.
Jak to powiedziała pani psycholog- inni się tną, a ja mam koszmary. Życie.
Rodzice mają mnie serdecznie dość, gdyż prawię im kazania. Szczerze, ja sama mam siebie dość.
W środku też się czuje tak jakoś... ehh... Strasznie.
- W sobotę był Lubin, Arena z Gabrielą, siostrą i jej koleżanką. I obiadek u cioci. '
- Dzisiaj przed zakupami w bolesławieckim Carefourze zajechaliśmy na Orlen. Obsłużył nas baaaardzoooooo przystojny i to jeszcze piękny ( z twarzy itd. ), ciemny pracownik. I jeszcze śmiał się z taty nieśmiesznych żartów. Łał. Potem, gdy tata płacił, 2 razy musiałam chodzić, aby namówić go, żeby kupił wodę. Śledził mnie wzrokiem, a gdy weszłam za drugim razem się uśmiechnął. Ach....
( piszę, żeby kiedyś o tym sobie przypomnieć i powspominać)
Gabriela teraz jest w drodze do Chorwacji. Niewyobrażalnie mocno jej zazdroszczę.
Boże, wierzę, że jesteś. Ale czasami trudno o tym pamiętać.-.-
Proszę...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz